Święta w zasadzie zaczęły się wczoraj, dziś prym wiedzie kulinarny ich aspekt. Szynka marynowana od tygodnia, wreszcie się piecze, przepis na tradycyjne babeczki do święconki też znalazłam, jeszcze chlebek upiec i można zacząć celebrować...
Z tego miejsca chciałabym Wam życzyć Świąt wymarzonych, takich jakie chcielibyście by właśnie były.
Oczywiście radosnych i zdrowych, z zajączkami, barankami i kurczaczkami... by w tym zamieszaniu znaleźć czas na zamienienie słowa z bliskimi, na sms czy telefon do tych, z którymi nie spotkamy się osobiście. Takie moje proste, ale szczere życzenia.
Byśmy się tu spotkali ponownie w takim lub ... większym gronie.
Na Święta ustawiliśmy się do tego stopnia, że na sępa mamy maraton po niemal całej rodzinie. Pewnie zajrzę tu dopiero w poniedziałek, więc już teraz życzę Wam mokrego dyngusa, bynajmniej nie z powodu aury.
A teraz trochę naszych świątecznych (i nie tylko) akcentów:
Wyplatane jajo z niespodzianką
Zgłaszam je na wyzwania Szuflady:
oraz na drugie ( w sumie rzutem na taśmę, bo termin do dziś):
Oto modelka z bliska - biedna nasiedzi się nasiedzi, chyba, że jej pomożemy z tymi jajami :D
Żyrandol dostał bardzo proste, ale dość efektowne zdobienie, w postaci pobielonych sklejkowych wycinanek:
Tak wyglądają z bliska:
A to już drzewko jajeczne, a na nim urocze jajeczka, nabyte u znajomej mamy z ich koła w GOKu
To moje drugie drzewko - tym razem wierzba z kotkami i znanymi już wtajemniczonym ptaszkami:
I zbliżenie:
Czy ktoś jeszcze ma takie podstawki pod jajka, z dawnych czasów, te przybyły ze Związku Radzieckiego lub Węgier... została mi tylko parka:
A to już, nieco poważne jajo drzwiowe:
By nie było, że nastrój udzielił się tylko mnie, oto pyśkowa owieczka: Beeeeeeeeee Beeeeeeeee!
Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie,
Raz jeszcze Wam życzę Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych











