Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chętnie zrobię i dla Ciebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chętnie zrobię i dla Ciebie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2012

TDZ po raz czwarty! Bawimy się dalej!

Witam Was! już jak co miesiąc z wytęsknieniem czekam na ten dzień. Bawimy się wspólnie z Anią J., Maniek oraz organizatorką całego zamieszania - Modrak. Nawet nie spodziewałam się, że tak mnie to wciągnie, a że dziewczyny robią prawdziwe cuda, już samo oglądanie ich prac to jak Gwiadka :D
Co więcej - bawimy się dalej, tak więc kolejna odsłona już za miesiąc!
Tym razem to ja przygotowałam zestaw. Miało być pomarańczowo-żółto, ot tak słonecznie i ciepło. Chciałam by powstały max po 1 sztuce biżuterii z danego rodzaju. Ja wykonałam:
* korale, bransoletkę
 tu widać je lepiej:
 bransoletka
 *kolczyki
 a do nich wisiorek
 *zawieszka do telefonu - laleczka
 i to w zasadzie wszystko, zostały mi drobniaki i 5 większych koralików, ale już zostały (poza programem, w końcu sama sugerowałam, by robić po jednej sztuce danego rodzaju - choć z drugiej strony, ta ma być męska, a tamta jest damska więc może tak przejdzie :D ) wykorzystane na męską bransoletkę dla kuzyna, choć muszę coś pozmieniać bo mi chyba mało męska wyszła, a wiadomo - w tym temacie nie ma przebacz :D

Tak więc zostało mi to:

A oto zestaw startowy, zdjęcie robione z przygodami, cóż pamięć jest dobra, gdy jest uwieczniona, bo jak się okazało już część koralików była w obróbce :D


Już nie mogę doczekać się prac dziewczyn, szybko robię kawkę i instaluję się przed kompem by obejrzeć co przygotowały tym razem: Modrak,M(aniek)Ania J.


A na koniec apel do Was, a w szczególności osób z Łodzi, okolic - tych, którzy w ostatnią niedzielę odwiedzali łódzkie ZOO. Nie będę pisać o szczegółach, bo brak mi słów, ale poczytajcie - choćby TUTAJ
Sami byliśmy z Pyśkiem w weekend majowy i oglądaliśmy te żyrafki, sam boks wypełniało echo wszystkich ochów i achów zachwyconych dzieciaczków, co samo dawało niezły efekt dźwiękowy, więc nie umiem sobie wyobrazić co działo się tam w niedzielę.  Gdybyście jednak wiedzieli coś więcej na ten temat napiszcie, proszę na www.sdz.org.pl

To tyle ode mnie, pozdrawiam serdecznie i lecę oglądać co słychać u Was.

środa, 9 maja 2012

Sutaszowa bransoletka dla Mamy... kartka dla Taty

Zrobiłam dla Mamusi bransoletkę z okazji zbliżającego się Dnia Matki, powinna jej pasować, zwłaszcza, że niebawem będzie miała okazję się w niej zaprezentować na ślubie znajomych. Powiem szczerze, że jak wpadłam w trans to od samego projektu do wykończenia finalnego dłubałam ją dwa dni ( z przerwami rzecz jasna, trzeba coś dać jeść rodzinie, z dzieckiem się pobawić i ... wykonać masę codziennych czynności zwanych powszechnie obowiązkami kury domowej :D ).
Jak podoba się Wam efekt? Zdjęcia niestety wyszły średnio, bo światło mi nijak nie chciało współpracować. 

 A dla Tatusia kartka z okazji Urodzin, mam nadzieję, że dojdzie do jutra :D



A dla siebie zrobiłam (troszkę nieudaną, ale i tak będę ją nosić) zawieszkę do kluczy - makramy - :D

Do tego zapisałam się na ciekawe candy http://czekoczyna.blogspot.com/2012/05/candy-13.html . Polecam, bo fajne cukieraski Czekoczyna przygotowała.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na Dziecinną Wymiankę!



wtorek, 3 kwietnia 2012

Sutaszowy komplet koralowy i wiosenny zwierzyniec

Dzisiejszy dzień okazał się być jednym z tych ponad moje siły, cóż ... medycyną nie wygrasz.
Niezależnie od tego, trwając uparcie w klimacie nadchodzących świąt wielkanocnych porobiłam nieco rzeczy na specjalne okazje, ale na święta...
Zacznijmy od kompletu - bardzo polubiłam koralowe koraliki - jak już przysiadłam to powstał wisior oraz kolczyki:

 Wisior z fasetowaną czarną kroplą u dołu
 Kolczyki - na fotce nie widać dokładnie, dodałam po jednym większym ciętym koraliku. Posrebrzane bigle.
 I jeszcze jedno zdjęcie kolczyków na koniec
Aby jednak utrzymać świąteczny klimat pokażę Wam pyszne ciasteczka, prosty przepis, a tyyle zabawy, mały pomocnik był wniebowzięty wycinając ciasteczka i ... zjadając je niemal tuż po wyjęciu z piekarnika.
 Aby nie okazało się, że karmię dziecię tylko ciasteczkami - oto wiosenne biedronki mięsne.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru.

Aaaa.... no i oczywiście zapraszam na Candy!

środa, 28 marca 2012

Ferma kurza i pierwsze w tym roku truskawki wyhodowałam!

Święta zbliżają się wielkimi krokami, dlatego też i ja poddałam się nurtowi i poczyniłam to i owo. Część się obrabia, mam nadzieję, że do tych świąt zdążę ;)
Nie byłabym sobą gdybym w szaleństwo nie wciągnęła mamy. Zainspirowana wycinkiem z jakiejś przedpotopowej gazety poczyniła nieco drobiu. Chciałam Wam tu zapodać źródło, ale szanowna mama nie zwykła wycinaćobrazków z gazet wraz z nazwami magazynów i tak oto mamy kury anonimowe.
Oto moja osobista kura w kolorystyce pasującej do wnętrza ( już powoli przejada mi się wszechobecna intenstwna żółć, seledyn i oranż) tak więc mam kurę w spokojnej beżowo-brązowej barwie:




Zbliżenie na modelkę:

A że u nas rodzinnie jak zawsze, oto siostra z rasy żółtogaciastych


A oto nasza rodzima krajowa kurka:

Zdolną mam mamę, prawda!?
Jeśli ktoś chciałby nabyć taką kurkę - proszę o wiadomość na mail.

Ja natomiast ostatnio nieco filcuję, oto jajko dla teściowej - plan pierwszy to zając w trawie:

 ... dalej patrząc np. w lewo widzimy pierwsze młode szafirki (jak zwał tak zwał) ...



 ...a jeszcze dalej baran - jak żywy :D


 Wiosna mi się udzieliła do tego stopnia, że wyfilcowałam sobie pierwszą w tym roku truskawkę :D
Prawda, że smakowita?




 Jak już rozbudziłam Wasz apetyt - zapraszam na muffinki jabłkowo - kokosowe, przepis własny, proporcje "na oko", za to smak nieziemski - tu z czekoladą i serduszkami wykonanymi z masy cukrowej.




Tak już zupełnie na koniec - oto wydobyty w zakamarkach szuflady komplet robiony przez mamę wieki temu, teraz znów w użyciu :D
Dziękuję Ci Mamo!



Pozdrawiam Was i zapraszam na candy wiosenne!

poniedziałek, 27 lutego 2012

Proszę Państwa ... oto Miś, Ambroży Miś!

Weekend okazał się być nad wyraz zalatany, przez co nie mogłam Wam przedstawić nowego członka rodziny.
Przed Państwem - Miś Ambroży, obecnie towarzysz zabaw wszelakich, zajęć codziennych oraz snu naszego dziecięcia. Wkręcił się w rodzinę do tego stopnia, że potomek nakazuje nam całować misia na dobranoc.

Ale od początku....
Już od jakiegoś czasu dulczałam mojej mamie, swoją drogą kobiecie o anielskiej cierpliwości - uszyj wnusiowi misia. Nie to, żeby nie miał misiów - ma, a jakże!
W piątek pan listonosz, który zawsze dzwoni do nas dwa razy, przytargał niebotycznych rozmiarów paczkę. Oczywiście od razu przystąpiliśmy do eksploracji jej wnętrza i okazało się, że babcia M przysłała nam jeszcze cieplutkiego misia - miś to troszkę mało powiedziane, jako że Pan Miś jest rozmiarów niewiele mniejszych niż samo obdarowane dziecię (mnie też dostało się wiele wspaniałych, głównie kuchennych bajerków, ale o tym innym razem). Miś już w trakcie jego "narodzin" został nazwany Ambrożym, w sumie tak jakoś spontanicznie wyszło, chciałam by miś był na A, bo to pierwszy taki szmatkowy miś dzieła mojej mamusi, teraz już jej suszę głowę ... " jak się powiedziało a, trzeba powiedzieć b... ".   Wiem już, że robi się jego brat, który pojedzie nad samo morze do córeczki koleżanki, tak czy inaczej - będzie miał imię na B.
Imię Ambroży nie jest jakieś tam wyrwane z kontekstu, w końcu Św. Ambroży toż to patron pszczelarzy, a to fach u nas w rodzinie z dziada pradziada. Tak więc miś został Panem Misiem Ambrożym. Młody jeszcze nie wymawia jego imienia, ale jak usłyszy to za chwilę wiadomo - gdzie on tam i miś. Dodatkowo Pan Miś dostał w bagażu dwa milutkie kubraczki zapinane na wielkie guziki - ot taki aspekt edukacji w zakresie zapinania guzików (szkoda, że jeszcze nie ma sznurowanych bucików). Nie widziałam jeszcze misia, który tyle razy dziennie zmieniałby ubranie! Już zamówiliśmy u babci piżamkę, przecież miś nie może spać na waleta (ja nadal gniewam się z maszyną, chyba nieprędko się odobrażę). Pokażę Wam kilka fotek nowego domownika, który w pakiecie ma superłatkową pościel i cudnie się razem prezentuje, nieprawdaż?!

Oto miś ubrany (tuż przed przebraniem)

Oto miś rozebrany (chyba zadowolony)
Nie sądziłam, że taka zabawka, może sprawiać tyle radości, nie tylko dziecku.

Co więcej?
Przed weekendem pisałam o sutaszu, tak więc oto co powstało ostatnio. W kolejce czeka jeszcze kilka zaczętych - jak wena jest to ją łapię, później kończę...
Oto kolczyki ( z racji upodobań mych uszu wykończone srebrnymi biglami). Żółte płytki muszli w kształcie wieloboków w o toczeniu koralikowej drobnicy, białych szklanych kulek i fasetowanych, przezroczystych łezek.
 A oto wisiorek - już bardziej na wiosnę. Trzy fioletowe koraliki, drobnica, czarny i zielony sutasz.
Zamówiłam impregnat, jest w drodze, późnej już tylko dekolt i ... niech nadchodzi wiosna.
Pozdrawiam cieplutko poniedziałkowo. Za oknem śmieje się do mnie słońce, mam nadzieję, że do Was też.


czwartek, 23 lutego 2012

 Witam czwartkowo, dziś trochę wspominek - narazie pozaczynałam tyle rzeczy, tyle rozgrzebałam, że aż wstyd się przyznać, ale nie pochwalę się dziś niczym "świeżym". Nie zmienia to faktu, że i tak będę się chwalić, a co! 

Oto komplecik wakacyjny, u góry makatka, na dole pasująca do niej poduszeczka. Wykonane metodą patchwork. Aktualnie są pięknym i ciepłym akcentem sypialnianego kącika do czytania.

Tak aktualnie wygląda nasza sypialnia (tu część docelowa), pokazuję ją Wam, bo jak najdzie mnie na malowanie, pewnie zapomnę zrobić zdjęcie w wersji "przed" i zostanie tylko opcja "po". 

Wersja na noc:

Wersja na dzień:



Prześcieradło bardzo długo czekało na swoje pięć minut, jako że wnętrze utrzymywane było w dość surowym charakterze. Aktualnie jest ocieplone wykładziną, marszczoną zasłonką czy poduszeczkami - wykonanymi przez mamę ś. 
Poduszeczki już wcześniej sobie wymarzyłam, teraz cieszą oczy i serce.
Pawełkowy "baraszkownik" - szyty był jako cieplejszy kocyk, a w efekcie okazał się świetny do zabawy, odpoczynku poza łóżeczkiem, a nawet zabierany był na wycieczki w plener. Słonie ...wszędzie słonie!







A to ostatnie kołderki w kompletach z poduszeczkami, które pozostały nam bez właściciela. Są w nieco delikatnej i cóż ... kobiecej kolorystyce.Wykonane z mięciutkiej bawełny, wypełnione ociepliną.  Gdyby wpadły wam w oko - poproszę o maila.
"MISIOWY"

 "PROSIACZKOWY"

czwartek, 26 stycznia 2012

Nieskończone kończenie niedokończonego...

Już czas, już dość i pas. Nie mogę dłużej parzeć na nie, przechodzić obok i udawać, że ich nie widzę, że ich nie ma! Są, a jakże. Czekają pokornie cierpliwie i tylko raz po raz szydzą sobie ze mnie i z mojego wiecznego slomianego zapału do napoczynania tysiąca rzeczy, które później czekają na lepsze czasy. Tak też stało się z kufrem na zabawki dla Pawła. Podobnie z obrączkami na serwetki - te to sobie dopiero czekają. Robię je dla teściowej już ... możnaby powiedzieć drugi rok :D w końcu od listopada ubiegłego roku.
W końcu nie wytrzymałam i wóz albo przewóz ... skończyłam, w skrzyni już mieszkają klocki, a obrączki w weekend prawdopodobnie pojadą do nowej właścicielki. Oby się podobały. Nie ukrywam, bo i co tu kryć, nie jestem zadowolona z końcowych efektów, cóż - jak zwykle. W tym momencie nie ma to już znaczenia, obrączki wyszły ok, a pudełko - pewnie jeszcze stuninguję ;D

Po kolei:

Skrzynia - zdobiona przeze mnie po raz pierwszy z wykorzystaniem transferu na bazie vikolu. Super sprawa, choć oczywiście przedobrzyłam i za dużo nawaliłam na wydruki.

Paweł jest fanem Straży Pożarnej i wszystkich pojazdów uprzywilejowanych, wciąż po domu niesie się jego " iiiiiioooooo.... iiiiiioooooo...."
 W środku taki mały akcent( cobym wiedziała kiedy spaskudziłam taką fajną skrzynię):
 Poobserwuję, ale prawdopodobnie jeszcze przewiercę 2 otwory w wieku i przeciągnę sznurek, by pełnił rolę uchwytu, ot tak w dbałości o małe wszędobylskie paluszki. Jak na razie zachwyt mechanizmem zamykającym trwa ;)
 A oto obrączki:
Wprawne oko zauważy, że niektóre kwiatki są bledsze, a to za sprawą odwrócenia serwetki, bo się kwiatki inaczej nie chciały rozmnożyć, a zależało mi by były na wszystkich takie same zdobienia.
 Bliżej...
 Bliżej...
 Prezentacja solo:
 I w duecie:
W sumie to podoba mi się, crack fajnie się rozłożył, cieniowanie też krawędziom dobrze zrobiło, są jeszcze bardziej "wypukłe".
Co Wy na to???

Zaraz sobie muszę rozgrzewającą herbatkę zrobić, bo mnie coś dziś owiało. Ta zima niech już idzie precz, choć tak pięknie wygląda delikatnie spadający śnieg w promieniach słońca. Nie nie nie ... ja jednak wolę jak jest ciepło, sucho i przyjemnie, a ja nie muszę pamiętać gdzie posiałam kapelusz, szalik lub co gorsza rękawiczki.
Pozdrawiam Was zatem cieplutko!