czwartek, 23 lutego 2012

 Witam czwartkowo, dziś trochę wspominek - narazie pozaczynałam tyle rzeczy, tyle rozgrzebałam, że aż wstyd się przyznać, ale nie pochwalę się dziś niczym "świeżym". Nie zmienia to faktu, że i tak będę się chwalić, a co! 

Oto komplecik wakacyjny, u góry makatka, na dole pasująca do niej poduszeczka. Wykonane metodą patchwork. Aktualnie są pięknym i ciepłym akcentem sypialnianego kącika do czytania.

Tak aktualnie wygląda nasza sypialnia (tu część docelowa), pokazuję ją Wam, bo jak najdzie mnie na malowanie, pewnie zapomnę zrobić zdjęcie w wersji "przed" i zostanie tylko opcja "po". 

Wersja na noc:

Wersja na dzień:



Prześcieradło bardzo długo czekało na swoje pięć minut, jako że wnętrze utrzymywane było w dość surowym charakterze. Aktualnie jest ocieplone wykładziną, marszczoną zasłonką czy poduszeczkami - wykonanymi przez mamę ś. 
Poduszeczki już wcześniej sobie wymarzyłam, teraz cieszą oczy i serce.
Pawełkowy "baraszkownik" - szyty był jako cieplejszy kocyk, a w efekcie okazał się świetny do zabawy, odpoczynku poza łóżeczkiem, a nawet zabierany był na wycieczki w plener. Słonie ...wszędzie słonie!







A to ostatnie kołderki w kompletach z poduszeczkami, które pozostały nam bez właściciela. Są w nieco delikatnej i cóż ... kobiecej kolorystyce.Wykonane z mięciutkiej bawełny, wypełnione ociepliną.  Gdyby wpadły wam w oko - poproszę o maila.
"MISIOWY"

 "PROSIACZKOWY"

12 komentarzy:

umbrella pisze...

Ale dużo wrażeń nam fundujesz!Narzuty sypiajniane piękne,kolorystycznie dopasowane do otoczenia.A prześcieradło!!!Bije wszystko,chyba na nim nie śpicie,żeby nie pognieść:)))Poduchy mnie też bardzo by ucieszyły,są eleganckie do bólu!Kocyki dziecięce to mój ulubiony temat ,lubię je oglądać i porównywać.Super!

umbrella pisze...

Miało być -sypialniane,przepraszam.

Snow pisze...

Poduchy! Poduchy najpiękniejsze! A sypialnia bardzo rasowa. Pozdrawiam:))

Agusia pisze...

Umbrella - naprawdę nie ma za co :D
Z tym dopasowaniem to trochę zmora wyszła, bo jak się nam zupełnie znudzą to zostaniemy z tymi różowo-brzoskwiniowymi gadżetami :D (cicho marzę o brązowo-waniliowej,, może kiedyś)
Co do prześcieradła - śpi się na nim świetnie - zapewniam, bo to jakaś mieszanka bawełny z żakardem i jest bardzo miła w dotyku.
Poduchami jestem zauroczona, bronię ich jak lwica, bo potomek uwielbia w kratki wtykać paluszki. Skoro lubisz kocyki dziecięce to może spodoba Ci się mój jutrzejszy post :D
Pozdrawiam serdecznie,

Agusia pisze...

Poduchy! uwielbiam poduchy, mam tylko nie lada powiedzmy... zboczenie - najlepijej jak są parami. Muszą pasować. Za to dla młodego to już wolna amerykanka - każda inna i jak najbardziej męska, pracuję nad tym.
Cieszę się, że podoba Ci się nasza sypialnia. Zrezygnowaliśmy dla niej z pokoju-gabinetu, tu się tylko relaksujemy!
Pozdrawiam cieplutko,

Ewa pisze...

No zaskoczyłaś mnie całkowicie patczworkowymi kołderkami a ja jakoś nie mam się odwagi zebrać do uszycia takowej- przeraża mnie ilość materiału do pikowania.Sypialnia w wersji dziennej extra-
piękna narzuta.Pozdrawiam Ewa

hanuszka pisze...

ha ha, ale mamy wyczucie.... Ale moja sypialnia do dzisiaj tylko wydawała mi się duża, do dzisiaj, czyli do momentu zobaczenia Twojej. Można sobie poszaleć ;-)

Agusia pisze...

Zbieraj się, Ewuniu, i szyj - naprawdę wciąga - widzisz, idzie seryjnie :D
Sypialniana narzuta jest naszym ślubnym darem od rodziców, naprodukowała mi się mamusia, ale uwielbiam tę narzutę, jest ciepła i milutka i wogóle ach :D
Pozdrawiam,

Agusia pisze...

O tak, dziś tak jakoś sennie jest to i sypialnie mamy w postach :D Piękne drzewko zmalowałaś, musisz pokazać coś więcej!

M(aniek) pisze...

ja już samej sypialni zazdrosze nie mówiąc o pieknych poduszkach narzutach lampkach itp..
cacuchna! :D

Agusia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Agusia pisze...

Cieszę się, że podoba Ci się u mnie, miło mi. Wszystkie te rzeczy gromadzę od lat, z czasem okazało się, że wspólnie nieźle wyglądają. A lampy - zawsze chciałam mieć takie w sypialni, w różnych magazynach szczerzyły się do mnie dumnie stojąc na szafkach nocnych lub wisząc nad i jak tylko w "badziewiosklepiku" je zobaczyłam, uznałam, że bez nich do domu nie wrócę. Cena była baardzo kusząca, więc nie miałam skrupułów :D