Święta w zasadzie zaczęły się wczoraj, dziś prym wiedzie kulinarny ich aspekt. Szynka marynowana od tygodnia, wreszcie się piecze, przepis na tradycyjne babeczki do święconki też znalazłam, jeszcze chlebek upiec i można zacząć celebrować...
Z tego miejsca chciałabym Wam życzyć Świąt wymarzonych, takich jakie chcielibyście by właśnie były.
Oczywiście radosnych i zdrowych, z zajączkami, barankami i kurczaczkami... by w tym zamieszaniu znaleźć czas na zamienienie słowa z bliskimi, na sms czy telefon do tych, z którymi nie spotkamy się osobiście. Takie moje proste, ale szczere życzenia.
Byśmy się tu spotkali ponownie w takim lub ... większym gronie.
Na Święta ustawiliśmy się do tego stopnia, że na sępa mamy maraton po niemal całej rodzinie. Pewnie zajrzę tu dopiero w poniedziałek, więc już teraz życzę Wam mokrego dyngusa, bynajmniej nie z powodu aury.
A teraz trochę naszych świątecznych (i nie tylko) akcentów:
Wyplatane jajo z niespodzianką
Zgłaszam je na wyzwania Szuflady:
oraz na drugie ( w sumie rzutem na taśmę, bo termin do dziś):
Oto modelka z bliska - biedna nasiedzi się nasiedzi, chyba, że jej pomożemy z tymi jajami :D
Żyrandol dostał bardzo proste, ale dość efektowne zdobienie, w postaci pobielonych sklejkowych wycinanek:
Tak wyglądają z bliska:
A to już drzewko jajeczne, a na nim urocze jajeczka, nabyte u znajomej mamy z ich koła w GOKu
To moje drugie drzewko - tym razem wierzba z kotkami i znanymi już wtajemniczonym ptaszkami:
I zbliżenie:
Czy ktoś jeszcze ma takie podstawki pod jajka, z dawnych czasów, te przybyły ze Związku Radzieckiego lub Węgier... została mi tylko parka:
A to już, nieco poważne jajo drzwiowe:
By nie było, że nastrój udzielił się tylko mnie, oto pyśkowa owieczka: Beeeeeeeeee Beeeeeeeee!
Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie,
Raz jeszcze Wam życzę Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świąteczne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Sutaszowy komplet koralowy i wiosenny zwierzyniec
Dzisiejszy dzień okazał się być jednym z tych ponad moje siły, cóż ... medycyną nie wygrasz.
Niezależnie od tego, trwając uparcie w klimacie nadchodzących świąt wielkanocnych porobiłam nieco rzeczy na specjalne okazje, ale na święta...
Zacznijmy od kompletu - bardzo polubiłam koralowe koraliki - jak już przysiadłam to powstał wisior oraz kolczyki:
Wisior z fasetowaną czarną kroplą u dołu
Kolczyki - na fotce nie widać dokładnie, dodałam po jednym większym ciętym koraliku. Posrebrzane bigle.
I jeszcze jedno zdjęcie kolczyków na koniec
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru.
Aaaa.... no i oczywiście zapraszam na Candy!
Niezależnie od tego, trwając uparcie w klimacie nadchodzących świąt wielkanocnych porobiłam nieco rzeczy na specjalne okazje, ale na święta...
Zacznijmy od kompletu - bardzo polubiłam koralowe koraliki - jak już przysiadłam to powstał wisior oraz kolczyki:
Wisior z fasetowaną czarną kroplą u dołu
Kolczyki - na fotce nie widać dokładnie, dodałam po jednym większym ciętym koraliku. Posrebrzane bigle.
I jeszcze jedno zdjęcie kolczyków na koniec
Aby jednak utrzymać świąteczny klimat pokażę Wam pyszne ciasteczka, prosty przepis, a tyyle zabawy, mały pomocnik był wniebowzięty wycinając ciasteczka i ... zjadając je niemal tuż po wyjęciu z piekarnika.
Aby nie okazało się, że karmię dziecię tylko ciasteczkami - oto wiosenne biedronki mięsne.Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru.
Aaaa.... no i oczywiście zapraszam na Candy!
środa, 28 marca 2012
Ferma kurza i pierwsze w tym roku truskawki wyhodowałam!
Święta zbliżają się wielkimi krokami, dlatego też i ja poddałam się nurtowi i poczyniłam to i owo. Część się obrabia, mam nadzieję, że do tych świąt zdążę ;)
Nie byłabym sobą gdybym w szaleństwo nie wciągnęła mamy. Zainspirowana wycinkiem z jakiejś przedpotopowej gazety poczyniła nieco drobiu. Chciałam Wam tu zapodać źródło, ale szanowna mama nie zwykła wycinaćobrazków z gazet wraz z nazwami magazynów i tak oto mamy kury anonimowe.
Oto moja osobista kura w kolorystyce pasującej do wnętrza ( już powoli przejada mi się wszechobecna intenstwna żółć, seledyn i oranż) tak więc mam kurę w spokojnej beżowo-brązowej barwie:
A że u nas rodzinnie jak zawsze, oto siostra z rasy żółtogaciastych
A oto nasza rodzima krajowa kurka:
Zdolną mam mamę, prawda!?
Jeśli ktoś chciałby nabyć taką kurkę - proszę o wiadomość na mail.
Ja natomiast ostatnio nieco filcuję, oto jajko dla teściowej - plan pierwszy to zając w trawie:
... dalej patrząc np. w lewo widzimy pierwsze młode szafirki (jak zwał tak zwał) ...
...a jeszcze dalej baran - jak żywy :D
Wiosna mi się udzieliła do tego stopnia, że wyfilcowałam sobie pierwszą w tym roku truskawkę :D
Prawda, że smakowita?
Jak już rozbudziłam Wasz apetyt - zapraszam na muffinki jabłkowo - kokosowe, przepis własny, proporcje "na oko", za to smak nieziemski - tu z czekoladą i serduszkami wykonanymi z masy cukrowej.
Pozdrawiam Was i zapraszam na candy wiosenne!
Nie byłabym sobą gdybym w szaleństwo nie wciągnęła mamy. Zainspirowana wycinkiem z jakiejś przedpotopowej gazety poczyniła nieco drobiu. Chciałam Wam tu zapodać źródło, ale szanowna mama nie zwykła wycinaćobrazków z gazet wraz z nazwami magazynów i tak oto mamy kury anonimowe.
Oto moja osobista kura w kolorystyce pasującej do wnętrza ( już powoli przejada mi się wszechobecna intenstwna żółć, seledyn i oranż) tak więc mam kurę w spokojnej beżowo-brązowej barwie:
A że u nas rodzinnie jak zawsze, oto siostra z rasy żółtogaciastych
A oto nasza rodzima krajowa kurka:
Zdolną mam mamę, prawda!?
Jeśli ktoś chciałby nabyć taką kurkę - proszę o wiadomość na mail.
Ja natomiast ostatnio nieco filcuję, oto jajko dla teściowej - plan pierwszy to zając w trawie:
... dalej patrząc np. w lewo widzimy pierwsze młode szafirki (jak zwał tak zwał) ...
...a jeszcze dalej baran - jak żywy :D
Wiosna mi się udzieliła do tego stopnia, że wyfilcowałam sobie pierwszą w tym roku truskawkę :D
Prawda, że smakowita?
Jak już rozbudziłam Wasz apetyt - zapraszam na muffinki jabłkowo - kokosowe, przepis własny, proporcje "na oko", za to smak nieziemski - tu z czekoladą i serduszkami wykonanymi z masy cukrowej.
Tak już zupełnie na
koniec - oto wydobyty w zakamarkach szuflady komplet robiony przez mamę wieki
temu, teraz znów w użyciu :D
Dziękuję Ci Mamo!
sobota, 10 marca 2012
Zając w trawie, bliższa i dalsza rodzina Ambrożego i ...
Jak ja się za Wami stęskniłam!
Brak czasu na cokolwiek (najwyraźniej nigdy nie będę lepiej zorganizowana) sprawił, że ostatnio niewiele mam czasu na to co lubię najbardziej. Nie nie - nie mam na myśli błogiego nic nierobienia, chociaż...?! Właśnie tyle pomysłów błąka mi się po czaszki zakamarkach, tyle rzeczy pozaczynałam, tyle chcę jeszcze poprzerabiać! Jak na razie wizja nadchodzących świąt sprawiła, że wygrzebałam jajo,zachomikowane w okolicy Bożego Narodzenia (tak właśnie o ironio!), kiedy to jeszcze miałam resztki samozaparcia w zdobieniu metodą "na karczocha". Efekt był taki, że przerosło mnie to, po którejś tam próbie walnęłam jajem w kąt i tak sobie czekało. Do dziś. Dziś, kiedy to już otrzymałam moje igły do filcowania na sucho, zaczęło się szukanie wystarczająco ambitnej ofiary, by ewentualna porażka nie wiązała się z miażdżącymi wyrzutami sumienia. Padło oczywiście na jajo. Tak więc dziś filcowałam sobie jajo.
Oto efekty:
Tu z kwiatkiem:
A tu drugi zając:
To w zasadzie moje pierwsze próby filcowania na sucho, wcześniej tylko zwykłą igłą wydłubałam broszkę, może jak nie braknie mi odwagi to ją Wam kiedyś pokażę.
Tydzień temu byliśmy u rodziców, gdy nasi mężczyźni oddawali się błogiemu lenistwu, my z mamą zawędrowałyśmy na strych, a jak się okazało - do skarbnicy osobliwości. Przytargałam do domu swój dziecięcy fotelik bujany, PRL-owski bukietnik, podstawkę pod żelazko, i ramki, rameczki, tablicę do malowania, ale największym skarbem okazała się stara półka, która odkąd pamiętam wisiała w przedpokoju eksponując niebotycznych rozmiarów kolekcję fajansu. Od jakiegoś czasu jej miejsce zajęła patchworkowa makata w kurki, a półka wylądowała na strychu. Ku przerażeniu w oczach mamy, mieszającemu się z śmiechem i niedowierzaniem, półka wylądowała w bagażniku, następnego dnia w promieniach słońca, rękawicach i szaliku siedząc na balkonie zdzierałam już cienką warstwę lakieru. Tu ostatnie zdjęcie przed.
Jest już pomalowana, ale jej zawieszenie zbiegać się musi z chęciami ślubnego, co mam nadzieję niebawem będzie mieć miejce. Cóż... taka koniunkcja, podobnie jak w astronomii, czasem zdaża się raz na milion lat :D
Jak się już zdarzy - półeczkę zasiedli wesoła gromadka.
A oto gromadka braciszków - bliskie pokrewieństwo w prostej linii. Najbliższe rodzeństwo Ambrożego: Bazyli, Cezary, Dionizy, Eustachy i Felicjan. Chłopcy porozjeżdżali się po świecie, został nam tylko Bazyli (mały w ciemnoniebieską kratkę). Jak Wam się podobają?
Brak czasu na cokolwiek (najwyraźniej nigdy nie będę lepiej zorganizowana) sprawił, że ostatnio niewiele mam czasu na to co lubię najbardziej. Nie nie - nie mam na myśli błogiego nic nierobienia, chociaż...?! Właśnie tyle pomysłów błąka mi się po czaszki zakamarkach, tyle rzeczy pozaczynałam, tyle chcę jeszcze poprzerabiać! Jak na razie wizja nadchodzących świąt sprawiła, że wygrzebałam jajo,zachomikowane w okolicy Bożego Narodzenia (tak właśnie o ironio!), kiedy to jeszcze miałam resztki samozaparcia w zdobieniu metodą "na karczocha". Efekt był taki, że przerosło mnie to, po którejś tam próbie walnęłam jajem w kąt i tak sobie czekało. Do dziś. Dziś, kiedy to już otrzymałam moje igły do filcowania na sucho, zaczęło się szukanie wystarczająco ambitnej ofiary, by ewentualna porażka nie wiązała się z miażdżącymi wyrzutami sumienia. Padło oczywiście na jajo. Tak więc dziś filcowałam sobie jajo.
Oto efekty:
Tu z kwiatkiem:
A tu drugi zając:
To w zasadzie moje pierwsze próby filcowania na sucho, wcześniej tylko zwykłą igłą wydłubałam broszkę, może jak nie braknie mi odwagi to ją Wam kiedyś pokażę.
Tydzień temu byliśmy u rodziców, gdy nasi mężczyźni oddawali się błogiemu lenistwu, my z mamą zawędrowałyśmy na strych, a jak się okazało - do skarbnicy osobliwości. Przytargałam do domu swój dziecięcy fotelik bujany, PRL-owski bukietnik, podstawkę pod żelazko, i ramki, rameczki, tablicę do malowania, ale największym skarbem okazała się stara półka, która odkąd pamiętam wisiała w przedpokoju eksponując niebotycznych rozmiarów kolekcję fajansu. Od jakiegoś czasu jej miejsce zajęła patchworkowa makata w kurki, a półka wylądowała na strychu. Ku przerażeniu w oczach mamy, mieszającemu się z śmiechem i niedowierzaniem, półka wylądowała w bagażniku, następnego dnia w promieniach słońca, rękawicach i szaliku siedząc na balkonie zdzierałam już cienką warstwę lakieru. Tu ostatnie zdjęcie przed.
Jest już pomalowana, ale jej zawieszenie zbiegać się musi z chęciami ślubnego, co mam nadzieję niebawem będzie mieć miejce. Cóż... taka koniunkcja, podobnie jak w astronomii, czasem zdaża się raz na milion lat :D
Jak się już zdarzy - półeczkę zasiedli wesoła gromadka.
A oto gromadka braciszków - bliskie pokrewieństwo w prostej linii. Najbliższe rodzeństwo Ambrożego: Bazyli, Cezary, Dionizy, Eustachy i Felicjan. Chłopcy porozjeżdżali się po świecie, został nam tylko Bazyli (mały w ciemnoniebieską kratkę). Jak Wam się podobają?
W domu powoli zawitała nam wiosna. Wychodzi na balkonie siedmiolatka, zakupiłam już nasionka ziół i lawendy. Nawet ślubny przytargał piękne różowe tulipany.
Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że trafił mi się jakiś ciekawy tulipanowy okaz, kwitnący jak choćby hiacynt, ma kilka pąków wybijających poniżej głównego kwiatostanu i ciekawa jestem czy zdążą wogóle zakwitnąć, zanim padnie. Taki mój wiosenny kwiat paproci :D
Miłej niedzieli dla Was,
Pozdrawiam,
środa, 14 grudnia 2011
Święta tuż tuż... i mój 1 sutasz!
Okres świąt to dla mnie niewątpliwie czas życia na podwyższonych obrotach. I nie chodzi tu o szał zakupów, komitety kolejkowe czy nerwowe przemyślenia co komu...
U nas to cały wstęp do świąt, bo i Andrzejki i Barbórka, Mikołajki rzecz jasna, a w Wigilię tort urodzinowy! Tak, nie ma to jak rodzicom popsuć Święta i zmusić w mroźną zimę w samym szczycie stanu wojennego, do pobytu w ówczesnym pokoju szpitalnym... ale cóż - stało się! Urodziłam się JA! Dlatego też święta mogą dla mnie trwać cały rok, bynajmniej nie ze względu na otrzymywane prezenty, ale właśnie ze względu na to ciepło, możliwość obdarowywania najbliższych i przyjaciół upominkami. Stąd też Candy :D
Pochwalę się Wam, jak - chyba od października szykowałam się do świąt:
ZAWIESZKI / DOPINKI DO PREZENTÓW:
*PIERWSZA W KOMPLECIE ZE ŚWIECZNIKIEM
PATERA XXL Z MOTYWEM JARMARKU ŚWIĄTECZNEGO I CRACKIEM 2-SKŁ.
A oto moje pierwsze sutaszowe dzieło, a w zasadzie BAZYLISZEK.
Widać nitki to tu to tam, bo trochę sobie za ambitnie wymyśliłam, a to dlatego, że chciałam by przedstawiał coś - tak oto z ptaka stał się Bazylkiem dosłownie. Mimo to noszę go z dumą i radością.
To moje sutaszowe podejście #2.
Miały być kolczyki i bardzo się starałam by nie było potrzeby obszywania z drugiej strony, nie wiem czemu wymyśliłam sobie, że z obu stron muszą być takie same i do tego światło powinno przez nie przebijać - tak oto wyszły, a teraz leżą niedokończone w szufladzie, bo nie mam pojęcia jak wykończyć, czym zabezpieczyć farfocle na górze by się nie siepały :(
Może ktoś doradzi....
Tak natomiast osładzam życie sobie i najbliższym

U nas to cały wstęp do świąt, bo i Andrzejki i Barbórka, Mikołajki rzecz jasna, a w Wigilię tort urodzinowy! Tak, nie ma to jak rodzicom popsuć Święta i zmusić w mroźną zimę w samym szczycie stanu wojennego, do pobytu w ówczesnym pokoju szpitalnym... ale cóż - stało się! Urodziłam się JA! Dlatego też święta mogą dla mnie trwać cały rok, bynajmniej nie ze względu na otrzymywane prezenty, ale właśnie ze względu na to ciepło, możliwość obdarowywania najbliższych i przyjaciół upominkami. Stąd też Candy :D
Pochwalę się Wam, jak - chyba od października szykowałam się do świąt:
ZAWIESZKI / DOPINKI DO PREZENTÓW:
*PIERWSZA W KOMPLECIE ZE ŚWIECZNIKIEM
PIERWSZE PRÓBY ZDOBIENIA KONTURÓWKĄ
ŚWIECZKA Z ANIOŁKAMI
PATERA XXL Z MOTYWEM JARMARKU ŚWIĄTECZNEGO I CRACKIEM 2-SKŁ.
Widać nitki to tu to tam, bo trochę sobie za ambitnie wymyśliłam, a to dlatego, że chciałam by przedstawiał coś - tak oto z ptaka stał się Bazylkiem dosłownie. Mimo to noszę go z dumą i radością.
To moje sutaszowe podejście #2.
Miały być kolczyki i bardzo się starałam by nie było potrzeby obszywania z drugiej strony, nie wiem czemu wymyśliłam sobie, że z obu stron muszą być takie same i do tego światło powinno przez nie przebijać - tak oto wyszły, a teraz leżą niedokończone w szufladzie, bo nie mam pojęcia jak wykończyć, czym zabezpieczyć farfocle na górze by się nie siepały :(
Może ktoś doradzi....
Tak natomiast osładzam życie sobie i najbliższym

A tak na koniec mój lampionik - pierwsza zabawa z ryżowcem i serwetkowym zdobieniem, trochę przekombinowałam, ale i tak go lubię i dość często odpalam...
Pozdrawiam i zapraszam ponownie!Moje pierwsze szybkie Candy Urodzinowe!
I stało się !
Nastał czas bym i ja zorganizowała Candy. Będzie to moje pierwsze w burzliwej karierze blogerki, w związku z tym proszę o wyrozumiałość.
Co skłoniło mnie do tego? A to taki prezent dla Was z okazji moich urodzin, jako że jestem spod ciemnej gwiazdy, choć gwiazdy Wigilijnej i tak już mam, że zawsze blisko świąt lubię robić rodzinie i znajomym takie niespodzianki.
Nie mogę w tym miescu zapomnieć o Was! A Wy co poza prezentami najbardziej lubicie w świętach?
Sprawa jest o tyle prosta, że wystarczy (jak to na candy bywa):
1. podpiąć info - link z fotką Candy u siebie na blogu (dla tych, którzy takowy posiadają)
2. skomentować ten post odpowiadając na pytanie: co poza prezentami najbardziej lubisz w świętach Bożego Narodzenia i dlaczego (tu proszę posiadających o zamieszczenie adresu bloga, nieposiadających o adres e-mail )
3.dołączyć do grona obserwatorów tego bloga. Swoich obecnych znajomych staram się często odwiedzać, mam nadzieję, że będzie ich więcej. Postaram się dla Was o odpowiednie powody ku temu :D
Moje podarki to pudełeczko, zawieszka, świecznik z aniołami, wykonane techniką decoupage(widoczne na fotce), do tego słodka niespodzianka oraz tematyczna karteczka okolicznościowa z tej okazji, wykonam ją specjalnie z myślą o obdarowywanym. Trafi to do wspaniałej osoby, którą wylosuję 25 grudnia, nim moja dwuletnia maszyna losująca zmęczona świętami uda się spać. Jako że, mimo braku czasu, lubię czytać i oglądać Wasze blogi, postaram się wszystkich uczestników zabawy odwiedzić wirtualnie.
Cóż... nie pozostało mi nic innego jak zaprosić Was do zabawy!
Ponadto postanowiłam wziąć udział w Wyzwanie Szuflady # 46
i wymodziłam takową karteczkę do zjedzenia - starałam się zachować kryteria i tak mi się spodobało, że aż weszłam w hurt :D
Oto moja propozycja:
Pozdrawiam serdecznie,
Nastał czas bym i ja zorganizowała Candy. Będzie to moje pierwsze w burzliwej karierze blogerki, w związku z tym proszę o wyrozumiałość.
Co skłoniło mnie do tego? A to taki prezent dla Was z okazji moich urodzin, jako że jestem spod ciemnej gwiazdy, choć gwiazdy Wigilijnej i tak już mam, że zawsze blisko świąt lubię robić rodzinie i znajomym takie niespodzianki.
Nie mogę w tym miescu zapomnieć o Was! A Wy co poza prezentami najbardziej lubicie w świętach?
Sprawa jest o tyle prosta, że wystarczy (jak to na candy bywa):
1. podpiąć info - link z fotką Candy u siebie na blogu (dla tych, którzy takowy posiadają)
2. skomentować ten post odpowiadając na pytanie: co poza prezentami najbardziej lubisz w świętach Bożego Narodzenia i dlaczego (tu proszę posiadających o zamieszczenie adresu bloga, nieposiadających o adres e-mail )
3.dołączyć do grona obserwatorów tego bloga. Swoich obecnych znajomych staram się często odwiedzać, mam nadzieję, że będzie ich więcej. Postaram się dla Was o odpowiednie powody ku temu :D
Moje podarki to pudełeczko, zawieszka, świecznik z aniołami, wykonane techniką decoupage(widoczne na fotce), do tego słodka niespodzianka oraz tematyczna karteczka okolicznościowa z tej okazji, wykonam ją specjalnie z myślą o obdarowywanym. Trafi to do wspaniałej osoby, którą wylosuję 25 grudnia, nim moja dwuletnia maszyna losująca zmęczona świętami uda się spać. Jako że, mimo braku czasu, lubię czytać i oglądać Wasze blogi, postaram się wszystkich uczestników zabawy odwiedzić wirtualnie.
Cóż... nie pozostało mi nic innego jak zaprosić Was do zabawy!
Ponadto postanowiłam wziąć udział w Wyzwanie Szuflady # 46
i wymodziłam takową karteczkę do zjedzenia - starałam się zachować kryteria i tak mi się spodobało, że aż weszłam w hurt :D
Oto moja propozycja:
Pozdrawiam serdecznie,
środa, 16 listopada 2011
Kufer posagowy itp.
Dawno nie pisałam, bo i dni krótsze i wieczory niby dłuższe, a jednak doba wciąż taka sama - za krótka!
Pochwalę się - jak wcześniej pisałam - swoimi wcześniejszymi maszkaronkami :D
Na początek mój kuferek "posagowy"
W tym pięknym dniu dostaliśmy wiele pięknych kartek, drobnych podarków, a i wszystkie drobne pamiatki też trzeba było gdzieś trzymać godnie. Stąd skrzyneczka.
Oto chustecznik, a raczej jego n-ta odsłona, bo co zaczęłam coś robić, "patrzył na mnie" i czegoś było mu brak. Teraz wygląda tak (na razie):
A na święta powstają takie oto bombeczkowe zawieszanki:
Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu,
Pozdrawiam serdecznie i ciepło,
Pochwalę się - jak wcześniej pisałam - swoimi wcześniejszymi maszkaronkami :D
Na początek mój kuferek "posagowy"
W tym pięknym dniu dostaliśmy wiele pięknych kartek, drobnych podarków, a i wszystkie drobne pamiatki też trzeba było gdzieś trzymać godnie. Stąd skrzyneczka.
Oto chustecznik, a raczej jego n-ta odsłona, bo co zaczęłam coś robić, "patrzył na mnie" i czegoś było mu brak. Teraz wygląda tak (na razie):
A na święta powstają takie oto bombeczkowe zawieszanki:
Chętnie zrobię takie i dla Ciebie
Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu,
Pozdrawiam serdecznie i ciepło,
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































