Witam Was - już sobotnie, dzisiejszy dzień minął mi pod znakiem wahań ciśnienia, wywołujących we mnie skrajne emocje. Do tego - już podświadomie szykuję się do jesieni, dziecię do szkoły, ja do pracy, a zima tuż tuż... naprawdę nie wiem skąd mi się dziś ta zima wzięła, widać przy temperaturach ok.30stopni na plusie przegrzewa mi się co nieco. Otóż zaczęłam przygotowania do zimy :D
Ściślej rzecz biorąc, jak i nieco bardziej poważnie - miałam sweter, śliczny popielaty melanż, do tego w długości do kolana i wiązany pasem. Bardzo go lubiłam nosić i z czasem te oznaki lubienia dawały się dość silnie odczuwać, nie tylko wprawionemu oku. Leżał to tu to tam, już kilka razy przymierzałam się by już się z nim rozstać, jednak ... nie, to jeszcze nie czas, może go ogolę, może jeszcze coś innego. Nic już nie pomagało, więc wisiał w kącie i straszył. Wreszcie nie wytrzymałam i zaczęłam po krótkim przeglądzie segregować ciuszki już nie noszone, w tym sweter. Aż mnie olśniło: może coś z niego uszyję, w końcu zawsze podobały mi się poduszki w sweterkowych wdziankach. I jak już zaczęłam... zresztą zobaczcie i oceńcie:
I co Wy na to? Miś Ambroży też dostał nowe wdzianko, zabawa była przednia, a ja się cieszę, bo nawet jako tako wyszło.
Tu pokażę Wam jak tymczasem wygląda nasz balkon.
I co też tam rośnie najlepszego (poziomki dość regularnie, bo każdego ranka i kontrolnie wieczorem konsumowane przez nasze dziecię, zresztą pomidory maści wszelakiej, może jutro zrobię fotki)
A na koniec quiz dla Was: gdzie jest Rudolf? imię mówi wszystko, słodka rozbrajająca przybłęda od lat godnie pełniąca rolę zastępcy mej osoby w domu moich rodziców, jemu też wiele potrafią wybaczyć :D
To tyle na tę chwilę. Zapraszam też pod zakładkę z rzeczami, którym szukam domu.
Miłego weekendu dla Was.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 lipca 2012
niedziela, 15 lipca 2012
TDZ - dziś na niebie tęcza!
Witam serdecznie, ostatniego czasu - gdyby nie ta nasza zabawa, chyba wogóle nie znalazłabym chwili na mój ukochany blog, do tego zbieram się już długo do podsumowania wymianki, ale winna jestem dziewczynom więcej uwagi w tej sprawie, dlatego chcę to zrobić porządnie - wiele z Was przyzna, co za filozofia, ale wymyśla? cóż - taka jestem i tak to zrobię.
Wracając do naszej dzisiejszej odsłony - zestaw przygotowała Ania Jura, przesłała mi piękne koraliki w iście tęczowych kolorach. Przyznam, że początkowo się bałam, że nie podołam, bo i wielkość różna, i potrzeba stworzenia kompletu z 3 elementów oraz breloka zdawała się być ponad moje umiejętności amatorskie. Jak już zaczęłam je oglądać, podzieliłam kolorystycznie i ... olśniła mnie ta tęcza. Zresztą zobaczcie sami.
Na początek zawieszka/wisior/dopinka - jak kto woli, jak dla mnie sprawdza się jako wisiorek. Bardzo chciałam w nim zamieścić duży turkusowy koralik i wyszło tak:
Tak prezentują się samodzielnie:
Niemal jednocześnie robiłam bransoletkę, miała być makrama, ale wolałam ją taką lekką:
Ani zależało, by stworzyć brelok - oto mój, bardzo prosty, ale i bardzo przeze mnie pokochany, bo w kolorach iście marynistycznych. wprost wielbię ostatnio zestawienie bieli z czerwienią i błękitem, to pewnie przez tę wakacyjną tęsknotę za naszym morzem.
Do tego korale:
Przepraszam, że może ściśle nie trzymałam się wymogów, ale tak "czułam" tę kombinację kolorów.
Na koniec jeszcze raz zestaw tęczowy który - nie ukrywam - bardzo mi się podoba.
Niestety miałam za gruby sznurek, przez co zostało mi troche złotych drobinek ;(
A cały zestaw koralików wyglądał tak:
A teraz zapraszam Was do odwiedzin u Modrak, M(Aniek) oraz Ani.Dziewczyny robią naprawdę piękne rzeczy dlatego gorąco polecam - nie tylko z okazji Biżutkowego Towarzystwa Dobrej Zabawy! Sama lecę teraz pooglądać :D
piątek, 6 lipca 2012
O wymiance i o drobnej zmiance...
,Witam Was w ten iście tropikalny dzień!
Informacja dla wszystkich uczestniczek mojej osobliwej wymianki: dziewczyny do końca tygodnia doślijcie mi, proszę fotki prezentów, aby zrobić podsumowanie. Oczywiście nie obyło się bez paru niedociągnięć i tragedii. Części jestem sama winna - takie już ze mnie zwierzę, że jak coś robię - robię ... i odhaczam, ale już wiem, że wszystko należy sprawdzać razy kilka. Zresztą napiszę Wam kiedyś jakiś esej na ten temat. Dziś już nie mam siły.
Pochwalę się Wam jedynie, że zmian stylistycznych w chałupce nastał mi czas i ... dzieje się, oj dzieje! Na razie szaleję u pacholęcia - oto skutki:
Nie jest ciężko zgadnąć jak to moje dziecię ma na imię :D
Jak widać - sieję dzieło zniszczenia na wszystkim co wpada mi w dłonie! Motyw kluczowy nie jest tu przypadkowy - ot co, dziecię, choć niecałe trzy wiosny sobie liczy, już ma z góry sprecyzowane preferencje zawodowe, choć - ku swej matki uciesze, czasem pała miłością do ... mopa :D. Osobiście wolę to pierwsze.
Ja - jak widać zapałałam miłością gorącą i niepohamowaną do bielenia, shabby chic i subtelnego jakby nie patrzeć transferowania - tu dziękuję za wszystkie tutki wspaniałej Snow z bloga http://mojepobielenie.blogspot.com/ !!! Zaraziłaś mnie kobieto! To chyba nie jest uleczalne ;)
Na zakończenie - zapraszam Was na moją zakładkę ze zbytkami wszelakimi, może coś Wam w oko wpadnie?! chętnie oddam w dobre ręce - nie oczekuję zapłaty, raczej pomocy w znalezieniu im domu, bo u mnie już im źle. Jeśli chce ktoś koniecznie - możemy się wymienić na coś, możesz pokryć koszt wysyłki - ot co.
A już na sam koniec dziekuję Ewuni z bloga http://w-ewkowie.blogspot.com/
Ewa w ostatnim czasie dość znacznie mnie rozpieszcza, ach ten skrywaczek, wyróżnienie otrzymałam wieki temu, jednak - wstyd przyznać głośno - zawsze gdzieś mi umykało. Bardzo serdecznie dziękuję za to wyróżnienie, cieszę się, że doceniasz to co robię! Ja też chciałabym wyróżnić wiele osób, które dają mi inspirację i chyba brakłoby mi miejsca by wszystkie dobre dusze wymienić z osobna!
Tak więc wyróżniam wszystkich odwiedzających mnie blogowych zapaleńców, a szczególnie
Modrak, Diana, Snow, Krystynę, Żancię Bubisę... ojej i jeszcze tyle bym chciała jeszcze....... .
Pozdrawiam serdecznie i ciepło!
Informacja dla wszystkich uczestniczek mojej osobliwej wymianki: dziewczyny do końca tygodnia doślijcie mi, proszę fotki prezentów, aby zrobić podsumowanie. Oczywiście nie obyło się bez paru niedociągnięć i tragedii. Części jestem sama winna - takie już ze mnie zwierzę, że jak coś robię - robię ... i odhaczam, ale już wiem, że wszystko należy sprawdzać razy kilka. Zresztą napiszę Wam kiedyś jakiś esej na ten temat. Dziś już nie mam siły.
Pochwalę się Wam jedynie, że zmian stylistycznych w chałupce nastał mi czas i ... dzieje się, oj dzieje! Na razie szaleję u pacholęcia - oto skutki:
Nie jest ciężko zgadnąć jak to moje dziecię ma na imię :D
Jak widać - sieję dzieło zniszczenia na wszystkim co wpada mi w dłonie! Motyw kluczowy nie jest tu przypadkowy - ot co, dziecię, choć niecałe trzy wiosny sobie liczy, już ma z góry sprecyzowane preferencje zawodowe, choć - ku swej matki uciesze, czasem pała miłością do ... mopa :D. Osobiście wolę to pierwsze.
Ja - jak widać zapałałam miłością gorącą i niepohamowaną do bielenia, shabby chic i subtelnego jakby nie patrzeć transferowania - tu dziękuję za wszystkie tutki wspaniałej Snow z bloga http://mojepobielenie.blogspot.com/ !!! Zaraziłaś mnie kobieto! To chyba nie jest uleczalne ;)
Na zakończenie - zapraszam Was na moją zakładkę ze zbytkami wszelakimi, może coś Wam w oko wpadnie?! chętnie oddam w dobre ręce - nie oczekuję zapłaty, raczej pomocy w znalezieniu im domu, bo u mnie już im źle. Jeśli chce ktoś koniecznie - możemy się wymienić na coś, możesz pokryć koszt wysyłki - ot co.
A już na sam koniec dziekuję Ewuni z bloga http://w-ewkowie.blogspot.com/
Ewa w ostatnim czasie dość znacznie mnie rozpieszcza, ach ten skrywaczek, wyróżnienie otrzymałam wieki temu, jednak - wstyd przyznać głośno - zawsze gdzieś mi umykało. Bardzo serdecznie dziękuję za to wyróżnienie, cieszę się, że doceniasz to co robię! Ja też chciałabym wyróżnić wiele osób, które dają mi inspirację i chyba brakłoby mi miejsca by wszystkie dobre dusze wymienić z osobna!
Tak więc wyróżniam wszystkich odwiedzających mnie blogowych zapaleńców, a szczególnie
Modrak, Diana, Snow, Krystynę, Żancię Bubisę... ojej i jeszcze tyle bym chciała jeszcze....... .
Pozdrawiam serdecznie i ciepło!
czwartek, 21 czerwca 2012
Wymianka shabby chic u Reni
Piszę ten post drugi raz, nie ogarniam tej blogowej polityki, niby piszę, niby zapisuję, a jak się okazuje ... poszło w świat daleki i znikło! Mimo to z niemniejszym entuzjazmem pochwalę się Wam efektami wymianki organizowanej przez Reni z bloga Ażurowe Marzenia. Renatko - bardzo serdecznie dziękuję Ci za zorganizowanie wymianki w stylu ostatnimi czasy tak bliskiej memu sercu. Co więcej cieszę się niezmiernie z efektów wymianki, mam nadzieję, że Grażynka z bloga Stylowe inspiracje Graszel jest choć po części tak uradowana wymianką jak ja!
A teraz zacznę się Wam chwalić. A zacznę od tego co przygotowałam ja. Od początku załapałyśmy z Grażynką super kontakt mailowy, świetnie się nam pisało, jednak mimo to miałam nie lada cykora, bardzo chciałam wpasować się w jej gust. Okazało się, że psuć lubię nie tylko ja. Oto efekt psucia:
*Patyczki w charakterze plakietek z nazwami ziół - są obustronne, więc można je jednoczeście wykorzystać do oznaczenia dwóch rodzajów ziela w jednym pojemniku.Fotoprezentacja w balkonowej "Melisie"
*osłonki na zioła (Graszel bardzo lubi lawendę, więc tak też zostało to ujęte)
Zbiorowa sesja w trakcie pakowania
*a to już mój pierwszy aniołek z masy solnej, w barwach lekko przesadzonych, bynajmniej ze względu na lawendowe tło ;)
Postanowiłam też spróbować szczęścia w ozdabianiu świec - tak powstała świeca z iście anielskim motywem*zawieszka - kurzołapka
Odrobinę dodatków
A teraz usiądźcie wygodnie - pokażę Wam co dostałam od Graszel:
Cudowną skrzynię, pięknie zdobioną ornamentami, napisem Home Sweet Home i wielkim sercem, do tego sercowy wieszaczek. Jak tylko odpakowałam paczkę wiedziałam, że to początek czegoś nowego. Czas na zmiany, bo po takim bodźcu nie można inaczej. I skończyło się ... przemeblowaniem!
Tu pozuje wieszaczek solo:
Tu na nowym miejscu:
Grażynka obdarowała mnie ponadto pięknie zdobionym wieńcem, przecudownymi serwetkami, wprost uwielbiam delikatne motywy, a te stylowe wręcz mnie oczarowały, do tego piękna kartka i moc trunków.
Wieniec znalazł miejsce przy lustrze, bardzo lubię na niego zerkać przy każdej okazji, ma tyle bogactwa, że za każdym razem mam wrażenie, że to zupełnie inny wieniec :D
Grażynko bardzo Ci dziękuję nie tylko za te wszystkie cudowne prezenty, które z taką pieczołowitością dla mnie przygotowałaś, ale i za miły kontakt podczas całej zabawy wymiankowej. Mam nadzieję, że wkrótce pokażesz więcej swoich cudownych prac. Wszystkich zapraszam, by odwiedzić Graszel na jej blogu, naprawdę warto!
A Reni raz jeszcze dziękuję za wspaniałą zabawę, jak również za iście mistrzowskie przygotowanie i organizację w stopniu, którego osiągnięcie dla mnie jest nieziemsko odległe.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, witam nowych obserwatorów i wszystkich, którzy do mnie piszą tak piękne maile. Robótki się robią. Postaram się zmieścić w ustalonych terminach. Przepraszam jednocześnie za ostatnio nieczęste bywanie na blogu. Ogólnie rzecz biorąc net mi nawala i piszę do Was często albo z telefonu albo z przygodnych miejsc i sprzętów. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni, na lepsze oczywiście!
piątek, 15 czerwca 2012
TDZ dalej się bawi...
Jak dobrze, że są takie zabawy, jak ta z Wami, Dziewczyny! TDZ, bawi się dalej, tym razem Modrak szykowała dla nas zestaw. Początkowo, zastanawiałam się co wymodzić z tych apetycznych koralików, w efekcie zaskoczyłam sama siebie, zresztą sami popatrzcie:
... i zestaw koralików, sama nie zdążyłam zrobić zdjęcia, jak wpadły w me ręce tak już je przerobiam, mam nadzieję, że się Magda nie pogniewa, że jej zdjęcie zapożyczyłam :D
Teraz czym prędzej lecę pooglądać, co też dziewczyny w tej edycji wykręciły. Wy też koniecznie zajrzyjcie do: Modrak,M(aniek) i Ani!
Komplecik świecący w promieniach słońca:
Ten sam komplecik przy zachmurzonym niebie, ciekawy efekt, prawda?
Co dalej? komplecik z bączkami
z zielonych perełek wydłubałam taki oto... komplecik.
Zawsze chciałam taką zrobić, dzięki Modrak, Twoje koraliki okazały się tu doskonałe.
Warunkiem koniecznym w tej edycji było wykonanie broszki... oto moja.
A oto szczypta inspiracji od Modraka:... i zestaw koralików, sama nie zdążyłam zrobić zdjęcia, jak wpadły w me ręce tak już je przerobiam, mam nadzieję, że się Magda nie pogniewa, że jej zdjęcie zapożyczyłam :D
Teraz czym prędzej lecę pooglądać, co też dziewczyny w tej edycji wykręciły. Wy też koniecznie zajrzyjcie do: Modrak,M(aniek) i Ani!
niedziela, 3 czerwca 2012
Mój niedzielny rachunek sumienia...
Witam Was niedzielnie, chyba lekko naziębiona, ale już poskładana i w miarę tomna...
Ostatnimi czasy zanikłam - nie tylko wirtualnie, bynajmniej nie ma to związku z żadną dietą niestety :D
Zaczęło się niespodziewanie jakieś 2 tygodnie temu, wpadłam w taki wir niekończących się zobowiązań, zadań, zamówień, zapominając w tym o sobie do tego stopnia, że zapomniałam oświadczyć najbliższym co mi dolega :D Dość umartwiania się nad sobą. Szkoda czasu, nie tylko na niekończące się dyskusje w NFZ o wszystkim co niemedyczne. Przez to wszystko nie wyrobiłam się z ogłoszeniem "kto komu" spełnia marzenia w mojej dziecinnej wymiance. Czym prędzej to czynię, tak więc wszystkie uczestniczki: Zancia, OliwkaEwka, M(aniek), Dori, Diana i Ja we własnej osobie bierzemy wspólnie udział w tej zabawie. Dziewczyny - powysyłałam do Was wiadomości o Waszych parach - tak więc dowiecie się, jakie są ulubione kolory, jakie słowa liczą się dla Waszych wymiankowych Koleżanek. Tu UWAGA!!! Przesunęłam nieco termin wysyłki, a więc i finalizacji zabawy (prezenty wysyłamy do 20-go czerwca 2012, aby max 27-go czerwca 2012 każda z nas dostała swoją paczkę). Zmiana jest przede wszystkim wynikiem mojego poślizgu w poinformowaniu Was o tym co kto komu śle, ale i z racji aury sprzyjającej spacerom i zabawom na świeżym powietrzu, gdzie lepiej się myśli i wymyśla jak tu uszczęśliwić swoją wymiankową parę. Zapisały mi się same super zdolne babeczki, a że do przygotowania jest wiele elementów mam nadzieję, że wydłużenie terminu pozwoli Wam się spokojnie i bez ciśnień przygotować. W końcu to ma być zabawa, i wierzę, że wspólnie będziemy się bawić doskonale.
A gdyby zdażyło się tak, że coś mi umknęło - piszcie, a będziemy na gorąco prostować.
A co więcej u mnie? oto tak do pooglądania parę fotek z moich ostatnich poczynań, planów, zdobyczy, nie będę wiele pisać, wszystko widać :D
Po kolei...
Chwalicie się pięknymi balonami, oto mój, jeszcze przed zupełną stylizacją, beczka 5 lat czekała na swoje 5 minut, mam nadzieję, że posłuży dłużej, bo bardzo mi się podoba.
A to mój balkon wieczorem, czasem siadam z kubkiem herbaty, mam w planie pobielenie jakiejś przygodnie zdobytej starej drewnianej skrzynki, coby nie siedzieć na samych poduszkach.

...dalej - karteczki, jakiś czas temu, na okoliczność candy wysłałam do dziewczyn takie oto karteczki, mam nadzieję, że przesyłki doszły, do LoreArt tak, a czy do Mgiełki Rosy też?
A to już takie okazjomalne - imieninowe:
I ślubna "kopertówka"
A to ostatnie chyba zdjęcia stolika i krzesła w takim oto stanie, mam wielkie marzenie aby je pięknie pomalować na biało, z przecieranymi nogami, może jakimś delikatnym transferem . Meble mają swoje historie, stół wiekowy, służył nam jeszcze w czasach kawalerskich, teraz kurzył się pod stosami rozmaitych potrzebnych rzeczy, krzesło przyjeliśmy z mieszkaniem, gdy to przed remontem było w stanie jeszcze gorszym niż ono samo i służyło godnie panom murarzom, a tym samym niemal nie skończyło w śmieciach.
Swoją drogą - może polecicie mi jakieś dobre farby, lakiery do mebli, wiadomo, takich jak krzesła czy stoły używa się często, można odparzyć ciepłym, lub obdrapać niechcący przez samo użytkowanie - możecie mi tu polecić jakieś specyfiki, których sami używacie?! będę niezmiernie wdzięczna - jako że biorę się do nich jak pies do jeża, głównie przez to, że nie chciałabym ich jeszcze bardziej oszpecić, a mam do nich wielki sentyment.
A takie oto szklane ptaszki dostałam kilka lat temu od wujka z Norwegii - dacie wiarę, że leżały kilka lat na szafie, bo jako "hmmm ... nastolatka" miałam nieco inny - powiedzmy gust estetyczny ;) teraz cieszę się, że tak się stało, z moimi glinianymi łapkami pewnie już by ich nie było, a tak na razie zdobią drzwi od garderoby, ot tak roboczo, są dość ciężkie, więc nie tylko miejsce, ale i mocowanie muszę im znaleźć solidne.
A tak zupełnie na koniec - siostra poprosiła mnie w tygodniu o upieczenie torcika na wieczór panieński dla jej koleżanki, czasu było mało, a że ja w pieczeniu biszkoptów jestem noga, z bladością na twarzy i strachem w oczach uznałam - czemu nie. Kiedyś taki "sprzęt" można było dostać w cukierni, a że się zlikwidowała musiałam improwizować, bo dany rekwizyt znaleźć się miał koniecznie - takie życzenie. Nie przepadam za wręcz wulgarnymi dekoracjami, zwłaszcza w sferze kulinarnej, ale - mam nadzieję - że wyszedł dość "smacznie" :) dodam tylko, że masa powstała z pianek jojo, znanych też pod nazwą marshmallow. Dodam, że jest zjadliwa, nie tak słodka jak samemu robiona masa cukrowa, do tego łatwiej się formuje, jest plastyczna przy cięciu, a co najlepsze, daje się wykorzystać po stwardnieniu - tu pomocna jest kuchenka mikrofalowa. A jak Wam podobają się takie torty?
Pozdrawiam serdecznie i ciepło, jednocześnie dziękując za wszystkie miłe komentarze, muszę się blogowo wreszcie ogarnąć. Widziałam, że zebrałam wspaniałe wyróżnienia, muszę się koniecznie pochwalić!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























































