Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie na sucho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie na sucho. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 czerwca 2012

TDZ dalej się bawi...

Jak dobrze, że są takie zabawy, jak ta z Wami, Dziewczyny! TDZ, bawi się dalej, tym razem Modrak szykowała dla nas zestaw.  Początkowo, zastanawiałam się co wymodzić z tych apetycznych koralików, w efekcie zaskoczyłam sama siebie, zresztą sami popatrzcie:

Komplecik świecący w promieniach słońca:
 Ten sam komplecik przy zachmurzonym niebie, ciekawy efekt, prawda?
 Co dalej? komplecik z bączkami
 z zielonych perełek wydłubałam taki oto... komplecik. 
Zawsze chciałam taką zrobić, dzięki Modrak, Twoje koraliki okazały się tu doskonałe.
 Warunkiem koniecznym w tej edycji było wykonanie broszki... oto moja.
 A oto szczypta inspiracji od Modraka:
... i zestaw koralików, sama nie zdążyłam zrobić zdjęcia, jak wpadły w me ręce tak już je przerobiam, mam nadzieję, że się Magda nie pogniewa, że jej zdjęcie zapożyczyłam :D
Teraz czym prędzej lecę pooglądać, co też dziewczyny w tej edycji wykręciły. Wy też koniecznie zajrzyjcie do: Modrak,M(aniek)Ani!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Moja pierwsza wymianka - Diana zorganizowała ją z okazji Dnia Ziemi!

Witam Was już wieczornie, weekend przebiegany, przejechany, bo przyszło nam lansować się w Trójmieście i dopiero co wróciliśmy do domu. Dziś przypada Dzień Ziemi, a z tej okazji Diana zorganizowała wspaniałą wymiankę. Zapraszam na jej blog, znajdziecie tam wiele innych ciekawych zabaw. Gorąco polecam.
Moją wymiankową parą okazała się być Atina - kobieta o złotych rękach i wspaniałych pasjach. Dostałam od niej wiele wspaniałości i tyle twórczych dobrodziejstw, że aż dłonie się palą do pracy. Zresztą zobaczcie sami.
Zdziwienie, śmiech przeplatały się ze strachem po otworzeniu paczki, swoją drogą wielkiej i ciężkiej :D
A tam:

A w środku:


Anita wyszyła dla mnie wspaniałą sakwę, a w zasadzie torbę z przepięknym mustangiem:

 Zwróćcie proszę uwagę na tę misterną robotę:

Do tego dostałam wspaniałe pudełeczko - podpatrzcie u Anity jak przerobiła to pudełeczko i poczyniła takie cudowne kociaki: 

Gdzieś wcześniej uciekły, dlatego teraz zamieszczam ponownie słodkie kociaki od Anity:




Co więcej dostałam wspaniały notes. Jest niezwykły i już wiem, że nawet jak już go wykorzystam, przełożę sobie okładkę, bo ta dziwnie dodaje mi energii  (to pewnie przez te rogi :D )

Do tego cała moc cudowności:
Piękne piórka 
 I zestaw reanimacyjny po porządkach z okazji Dnia Ziemi :D
 Anitko, bardzo Ci dziękuję za te wszystkie skarby, nie dość, że obudziłaś we mnie wspomnienia dawnych fascynacji, to obdarowałaś mnie takimi skarbami. Ps. torebka pięknie się spisuje, przy przełożeniu przez troczki tradycyjnego paska, wygląda obłędnie w połączeniu z jeansami. Dzięki raz jeszcze!
A oto co ja wysłałam do Atiny:
* recyclingowa torebka z wykorzystaną aplikacją:

* sutaszowy wisiorek - obowiązkowo w kolorach ziemi
 * broszka - filcoszka
 *odrobina dodatków
 W sumie:
Zdjęcia są nieco kiepskie, bo robione niemal w locie... .
To tyle... padam na nos - następnym razem bardziej się rozpiszę :D
Miłego wieczoru,




środa, 28 marca 2012

Ferma kurza i pierwsze w tym roku truskawki wyhodowałam!

Święta zbliżają się wielkimi krokami, dlatego też i ja poddałam się nurtowi i poczyniłam to i owo. Część się obrabia, mam nadzieję, że do tych świąt zdążę ;)
Nie byłabym sobą gdybym w szaleństwo nie wciągnęła mamy. Zainspirowana wycinkiem z jakiejś przedpotopowej gazety poczyniła nieco drobiu. Chciałam Wam tu zapodać źródło, ale szanowna mama nie zwykła wycinaćobrazków z gazet wraz z nazwami magazynów i tak oto mamy kury anonimowe.
Oto moja osobista kura w kolorystyce pasującej do wnętrza ( już powoli przejada mi się wszechobecna intenstwna żółć, seledyn i oranż) tak więc mam kurę w spokojnej beżowo-brązowej barwie:




Zbliżenie na modelkę:

A że u nas rodzinnie jak zawsze, oto siostra z rasy żółtogaciastych


A oto nasza rodzima krajowa kurka:

Zdolną mam mamę, prawda!?
Jeśli ktoś chciałby nabyć taką kurkę - proszę o wiadomość na mail.

Ja natomiast ostatnio nieco filcuję, oto jajko dla teściowej - plan pierwszy to zając w trawie:

 ... dalej patrząc np. w lewo widzimy pierwsze młode szafirki (jak zwał tak zwał) ...



 ...a jeszcze dalej baran - jak żywy :D


 Wiosna mi się udzieliła do tego stopnia, że wyfilcowałam sobie pierwszą w tym roku truskawkę :D
Prawda, że smakowita?




 Jak już rozbudziłam Wasz apetyt - zapraszam na muffinki jabłkowo - kokosowe, przepis własny, proporcje "na oko", za to smak nieziemski - tu z czekoladą i serduszkami wykonanymi z masy cukrowej.




Tak już zupełnie na koniec - oto wydobyty w zakamarkach szuflady komplet robiony przez mamę wieki temu, teraz znów w użyciu :D
Dziękuję Ci Mamo!



Pozdrawiam Was i zapraszam na candy wiosenne!

piątek, 23 marca 2012

Wiosna wszędzie... jutro u mnie candy będzie :D

Witam Was już niemal weekendowo! Jak pięknie dziś świeci słońce, okna otworzyłam, by trochę wiosennej mieszanki spalin wpuscić na pokoje.
Dziś pochwalę się Wam jedynie robionym na szybko pierścionkiem dla koleżanki oraz wiosenną aranżacją parapetową.

Postanowiłam ów pierścionek wrzucić na szufladową wymiankę "Jej Wysokość Perła"
Ma być perliście to i jest - sutaszowa otoczka centralnie osadzonej perły, szklista i czarna drobnica oraz srebrny mocownik pierścionka (proszę nie zwracać uwagi na pozimową wersję dłoni modelki)



Dzięki wspaniałomyślności ślubnego wiosna ma u nas namacalny charakter, jako że przytargał do domu jej pierwsze oznaki.



 Tu do zdjęcia pozuje filcowany na okoliczność wiosny nowy mieszkaniec parapetu.


Jakiś czas temu pochwaliłam się Wam strychowym znaleziskiem, a w zasadzie półeczką
Tak prezentuje się aktualnie, choć ściana woła już o łyk nowej farby, jednak gdzieś dziecię już teraz zaraz musi trzymać swoje zbiory.

Pryz okazji dokompletowałam kwietnik, na razie zamieszkany przez Pana Fiołka.



To tyle u mnie na dziś, zaraz pędzę na giełdę kwiatową, bo pogoda iście wypadowa.
Już dziś zapraszam Was na jutrzejsze candy wiosenne! 

Pozdrawiam serdecznie i ciepło...



sobota, 10 marca 2012

Zając w trawie, bliższa i dalsza rodzina Ambrożego i ...

Jak ja się za Wami stęskniłam!
Brak czasu na cokolwiek (najwyraźniej nigdy nie będę lepiej zorganizowana) sprawił, że ostatnio niewiele mam czasu na to co lubię najbardziej. Nie nie - nie mam na myśli błogiego nic nierobienia, chociaż...?! Właśnie tyle pomysłów błąka mi się po czaszki zakamarkach, tyle rzeczy pozaczynałam, tyle chcę jeszcze poprzerabiać! Jak na razie wizja nadchodzących świąt sprawiła, że wygrzebałam jajo,zachomikowane w okolicy Bożego Narodzenia (tak właśnie o ironio!), kiedy to jeszcze miałam resztki samozaparcia w zdobieniu metodą "na karczocha". Efekt był taki, że przerosło mnie to, po którejś tam próbie walnęłam jajem w kąt i tak sobie czekało. Do dziś. Dziś, kiedy to już otrzymałam moje igły do filcowania na sucho, zaczęło się szukanie wystarczająco ambitnej ofiary, by ewentualna porażka nie wiązała się z miażdżącymi wyrzutami sumienia. Padło oczywiście na jajo. Tak więc dziś filcowałam sobie jajo.
Oto efekty:
 Tu z kwiatkiem:
 A tu drugi zając:
 To w zasadzie moje pierwsze próby filcowania na sucho, wcześniej tylko zwykłą igłą wydłubałam broszkę, może jak nie braknie mi odwagi to ją Wam kiedyś pokażę.

Tydzień temu byliśmy u rodziców, gdy nasi mężczyźni oddawali się błogiemu lenistwu, my z mamą zawędrowałyśmy na strych, a jak się okazało - do skarbnicy osobliwości. Przytargałam do domu swój dziecięcy fotelik bujany, PRL-owski bukietnik, podstawkę pod żelazko, i ramki, rameczki, tablicę do malowania, ale największym skarbem okazała się stara półka, która odkąd pamiętam wisiała w przedpokoju eksponując niebotycznych rozmiarów kolekcję fajansu. Od jakiegoś czasu jej miejsce zajęła patchworkowa makata w kurki, a półka wylądowała na strychu. Ku przerażeniu w oczach mamy, mieszającemu się z śmiechem i niedowierzaniem, półka wylądowała w bagażniku, następnego dnia w promieniach słońca, rękawicach i szaliku siedząc na balkonie zdzierałam już cienką warstwę lakieru. Tu ostatnie zdjęcie przed.
Jest już pomalowana, ale jej zawieszenie zbiegać się musi z chęciami ślubnego, co mam nadzieję niebawem będzie mieć miejce. Cóż... taka koniunkcja, podobnie jak w astronomii, czasem zdaża się raz na milion lat :D
Jak się już zdarzy - półeczkę zasiedli wesoła gromadka.
 A oto gromadka braciszków - bliskie pokrewieństwo w prostej linii. Najbliższe rodzeństwo Ambrożego: Bazyli, Cezary, Dionizy, Eustachy i Felicjan. Chłopcy porozjeżdżali się po świecie, został nam tylko Bazyli (mały w ciemnoniebieską kratkę). Jak Wam się podobają?

W domu powoli zawitała nam wiosna. Wychodzi na balkonie siedmiolatka, zakupiłam już nasionka ziół i lawendy. Nawet ślubny przytargał piękne różowe tulipany. 

Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że trafił mi się jakiś ciekawy tulipanowy okaz, kwitnący jak choćby hiacynt, ma kilka pąków wybijających poniżej głównego kwiatostanu i ciekawa jestem czy zdążą wogóle zakwitnąć, zanim padnie. Taki mój wiosenny kwiat paproci :D
Miłej niedzieli dla Was,
Pozdrawiam,