wtorek, 15 maja 2012

TDZ po raz czwarty! Bawimy się dalej!

Witam Was! już jak co miesiąc z wytęsknieniem czekam na ten dzień. Bawimy się wspólnie z Anią J., Maniek oraz organizatorką całego zamieszania - Modrak. Nawet nie spodziewałam się, że tak mnie to wciągnie, a że dziewczyny robią prawdziwe cuda, już samo oglądanie ich prac to jak Gwiadka :D
Co więcej - bawimy się dalej, tak więc kolejna odsłona już za miesiąc!
Tym razem to ja przygotowałam zestaw. Miało być pomarańczowo-żółto, ot tak słonecznie i ciepło. Chciałam by powstały max po 1 sztuce biżuterii z danego rodzaju. Ja wykonałam:
* korale, bransoletkę
 tu widać je lepiej:
 bransoletka
 *kolczyki
 a do nich wisiorek
 *zawieszka do telefonu - laleczka
 i to w zasadzie wszystko, zostały mi drobniaki i 5 większych koralików, ale już zostały (poza programem, w końcu sama sugerowałam, by robić po jednej sztuce danego rodzaju - choć z drugiej strony, ta ma być męska, a tamta jest damska więc może tak przejdzie :D ) wykorzystane na męską bransoletkę dla kuzyna, choć muszę coś pozmieniać bo mi chyba mało męska wyszła, a wiadomo - w tym temacie nie ma przebacz :D

Tak więc zostało mi to:

A oto zestaw startowy, zdjęcie robione z przygodami, cóż pamięć jest dobra, gdy jest uwieczniona, bo jak się okazało już część koralików była w obróbce :D


Już nie mogę doczekać się prac dziewczyn, szybko robię kawkę i instaluję się przed kompem by obejrzeć co przygotowały tym razem: Modrak,M(aniek)Ania J.


A na koniec apel do Was, a w szczególności osób z Łodzi, okolic - tych, którzy w ostatnią niedzielę odwiedzali łódzkie ZOO. Nie będę pisać o szczegółach, bo brak mi słów, ale poczytajcie - choćby TUTAJ
Sami byliśmy z Pyśkiem w weekend majowy i oglądaliśmy te żyrafki, sam boks wypełniało echo wszystkich ochów i achów zachwyconych dzieciaczków, co samo dawało niezły efekt dźwiękowy, więc nie umiem sobie wyobrazić co działo się tam w niedzielę.  Gdybyście jednak wiedzieli coś więcej na ten temat napiszcie, proszę na www.sdz.org.pl

To tyle ode mnie, pozdrawiam serdecznie i lecę oglądać co słychać u Was.

środa, 9 maja 2012

Sutaszowa bransoletka dla Mamy... kartka dla Taty

Zrobiłam dla Mamusi bransoletkę z okazji zbliżającego się Dnia Matki, powinna jej pasować, zwłaszcza, że niebawem będzie miała okazję się w niej zaprezentować na ślubie znajomych. Powiem szczerze, że jak wpadłam w trans to od samego projektu do wykończenia finalnego dłubałam ją dwa dni ( z przerwami rzecz jasna, trzeba coś dać jeść rodzinie, z dzieckiem się pobawić i ... wykonać masę codziennych czynności zwanych powszechnie obowiązkami kury domowej :D ).
Jak podoba się Wam efekt? Zdjęcia niestety wyszły średnio, bo światło mi nijak nie chciało współpracować. 

 A dla Tatusia kartka z okazji Urodzin, mam nadzieję, że dojdzie do jutra :D



A dla siebie zrobiłam (troszkę nieudaną, ale i tak będę ją nosić) zawieszkę do kluczy - makramy - :D

Do tego zapisałam się na ciekawe candy http://czekoczyna.blogspot.com/2012/05/candy-13.html . Polecam, bo fajne cukieraski Czekoczyna przygotowała.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na Dziecinną Wymiankę!



wtorek, 8 maja 2012

Wyróżnienie od Atiny i wysyłka i plany wielkie na dziś!

Wczorajszy dzień był dla mnie jakiś nijaki, pewnie taki pozostał by do końca gdyby nie cudowne osoby, dzięki których uwadze i zainteresowaniu nawet mimo deszczu świeciło dla mnie słońce.
Najpierw skoro świt przyjęłam wyróżnienie od Atiny, wspaniałej dziewczyny, o zdolnych rączkach i wspaniałych pasjach, którą poznałam bliżej dzięki wymiance przyrodniczej u Diany, a która w gronie swoich obserwatorów wypatrzyła m.in. mnie. Anitko - bardzo dziękuję Ci za to wyróżnienie. To dla mnie niezwykle miłe i bardzo budujące, bo choć nie każdy - jak czytam Wasze blogi - chce dostawać takie wyróżnienia, dla mnie jednak jest ono ważne, również z tego względu, że mój blog nie jest jakiś bardzo znany, nie  cieszy się też jakimś pokaźnym gronem obserwatorów, piszę go dla własnej satysfakcji i powiedzmy obłaskawienia zawodnej pamięci w tym co robię, co co chwila zaczynam, kończę... .Tak więc, bardzo jestem rada z tego wyróżnienia.
Z zasad wyróżnienia - nominuję i wyróżniam teraz 5 blogów z ilością obserwatorów poniżej 200, które to blogi wg. mnie na takowe zasługują:
1.http://mojepobielenie.blogspot.com/
2.http://w-ewkowie.blogspot.com/
3.http://christina-art.blogspot.com/
4.http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/
5.http://pozytywnyhandmade.blogspot.com/

Trudno było wybrać, bo każdy ze znanych mi artystów blogowych jest taką indywidualnością, ma tak cudowny sposób na to co robi i zasługuje na wyróżnienie tak znaczne... Chciałabym wyróżnić wszystkich, ale zacznę od powyższej piątki ;)


Do pełni szczęścia, udało mi się wysłać paczuszki z candy, zacząć bransoletkę dla mamy, mam już pomysł na biżutka dla teściowej, muszę jeszcze machnąć karteczki dla taty i wujka.
Rozkręciłam się, bo - może nie powinnam się chwalić - pojawiła mi się mała, ale zawsze propozycja współpracy, jak wszystko się uda, może już wkrótce będę łączyć pracę z tym co lubię dłubać. Trzymajcie kciuki, by się udało!
A teraz znikam, miłego dnia dla Was.

niedziela, 6 maja 2012

Dziś wpadam jak po ogień i znikam, fakt osiągnięcia wieku hmmm przedszkolnego przez potomnego rozpoczął lawinę nieprzewidzianych zdarzeń nie tylko organizacyjnych. Tak więc pochwalę się Wam tylko ostatnimi poczynaniami i znikam.
Po kolei:
Oto nasze ostatnie wspólne dzieła, tzn. ślubny znów nawiedził kwiatowe zagłębie, czym wprawił mnie w zachwyt. Ponadto dziecięciu sprawiliśmy stołek łazienkowy, coby mógł godnie czynić swe higieniczne dzieła, np. zęby myć. Sprawiliśmy, a w zasadzie to małż mi się sprawił, jak się natchnął to przytargał jakieś deski i rach ciach w kwadrans wystrugał dziecku taboret. Ja go jedynie pobieliłam, przypaliłam tu i tam i polakierowałam, do tego całego szaleństwa wymalowałam - tym razem ślubnemu, małą tackę na jego "przydasie". Nie wiem czy każdy Samiec przychodząc do domu wywala gdzie popadnie, do tego na raty. zawartość czeluści swych kieszeni?! Mój tak ma, więc usiłując toto okiełznać pobieliłam, scrackowałam 2-składnikowcem, polakierowałam i ... nawet korzysta z niej :D Więc efekt tak czy siak zadowalający jest.


 Zbliżenie na moje wypalanki:
 A oto, może słabo widoczny, ale zawsze crack - uwielbiam taki drobny, nieregularny, jakby naturalny ...
 Dawno nie pokazywałam Wam wnętrz, bo i za wiele nie ma co pokazać, na razie pastwię się nad oknem, upychając tam co popadnie, oto efekt.

 A na sam koniec wielka prośba do posiadaczy wielkich chaszczy w domu, bliżej: filodendronów, jakkolwiek się to pisze. Mianowicie mam toto w domu i najwyraźniej skutecznie od ostatniej 5-latki go uśmiercam, bo się biedny desperat wziął i złamał. Tak wygląda (przepraszam za oświetlenie):
 A tak się mu zrobiło.
I tu pytanie: czy Ktoś wie może czy jakbym go urąbała w tym miejscu złamania i włożyła w nową doniczkę, doprawiając np. ukorzeniaczem, czy by mi się miał szansę przyjąć? na botanice nie uważałam i nie wiem kompletnie jak się to rozmnaża, co prawda ma na dole dwie wersje MINI MÓJ, ale to nie to samo. Widzę, że ma wolę życia, liście dzielnie puszcza, ale przy takim uszczerbku może być różnie. Proszę o pomoc i z góry dziękuję.
Pozdrawiam Was serdecznie  i życzę miłego popołudnia/wieczoru.

czwartek, 3 maja 2012

Zabawa: Odkryj w sobie Dziecko! i wpisz się w Złote Myśli


Kochani! Właśnie pięknie zaczął nam się maj, a za miesiąc, ściślej rzecz biorąc 1-go czerwca 2012r przypada święto każdego z nas! Długo myślałam czy ten termin będzie odpowiedni, ale w końcu doszłam do wniosku, że napewno wszyscy chętni do wspólnej zabawy ucieszą się z prezentu, przygotowanego właśnie dla nich i właśnie z tej szczególnej okazji!

Ale NIE NIE - w tym dniu dowiecie się kto kogo wylosował, aby przez kolejne 2 tygodnie przygotować prezent dla wybranej osoby. Tak więc czasu jest sporo!

Każdy z nas skrywa w sobie dziecko. Wiem jednak z pewnego źródła (gorno kilkulatków, poddanych ustnej ankiecie, chętnie pomagało mi w przygotowaniach), że każde dziecko lubi dostawać prezenty, a już najbardziej takie o jakich marzy... nie nie mam tu na myśli koncertu życzeń, ale subtelną zabawę w skondensowanej wersji - taki odpowiednich szkolnych Złotych Myśli.

Czy ktoś jeszcze pamięta, kiedy to zakładało się barwnie zdobiony zeszyt z ponumerowanymi pytaniami, np.: ulubiony kolor? ulubiony aktor? Osoba, której dawało się zeszyt do wpisania się, skrupulatnie wypełniała go po kolei numerując odpowiedzi na poszczególne pytania.

Mój odpowiednik zabawy ma nieco krótszą wersję, do tego ALFABETYCZNĄ. Poniżej znajdziecie przygotowany zestaw od A do D, w miejsce kropek należy wpisać swoje preferencje, nie mam tu bynajmniej na myśli rzeczy, które ktoś ma dla Was przygotować, a jedynie naprowadzenie kolorystyczne.

Uwaga!!! mogą to być max 2 słowa, aby ktoś, kto Wam przypadnie miał w czym wybierać :D.

A więc zaczynajmy...

A (artystyczne wspomagacze - wszelkie przydasie - KOLOR)
B (błyskotki, tu można przygotować coś z biżuterii, dodatków (chusteczki, apaszki, opaski, przypinki, zawieszki wszelakie, pokrowce, lub coś co można nosić w torebce - zwyczajnie coś co będzie tylko dla tej osoby, a nie dla wszystkich domowników, fajnie jeśliby zawierało błyszczący element, ale to nie jest konieczne - KOLOR)
C (cytat, tekst, itp z proponowanym słowem - w dowolnej odmianie przez przypadki :D - na kartce, którą oczywiście możecie wykonać samemu, ale nie jest to konieczne - nie zapomnijcie się podpisać )
D (dom - coś dla domu, tu macie pełną dowolność, fajnie by było robione własnoręcznie - KOLOR)

Technika wykonania jak najbardziej dowolna.

Tak więc proszę o wymienienie, najlepiej w takiej kolejności:
A - Kolory przydasiowe
B - Kolory błyskotkowe
C - słówka do cytatu
D - Kolory dla domu

Uwaga!
Wasze odpowiedzi znam tylko ja - informacje dot. preferencji wybranej osoby otrzymacie tuż po losowaniu.

Moja propozycja to np.:
A - czarny, fioletowy
B - zielony, niebieski
C - dzidziuś, kot
D - biały, brązowy

Aby wziąć udział w zabawie należy:
1. być posiadaczem bloga z częstotliwością pisania nie dalej niż raz na miesiąc (do zabawy zapraszam osoby zamieszkałe - z adresem do korespondencji na terenie Polski)
2. zamieścić komentarz pod poniższym postem z informacją o chęci udziału w zabawie oraz banerek z info o zabawie na pasku bocznym bloga.
3. wysłać na mój adres mailowy: krason_agnieszka@o2.pl swój adres kontaktowy oraz !!! odpowiedzi na pytania od A do D (szczegóły wyżej). W tytule maila proszę napisać: "odkryj w sobie dziecko"
4. zapisy przyjmuję do 31-go maja 2012r, aby 1-go czerwca wysłać Wam informacje o wylosowanej osobie (losowanie systemem Asia - Kasi, Kasia - Asi)
5.przesyłki (zawierające kartkę, coś z biżuterii, coś dla domu, coś z przydasiów, miło też wysłać coś słodkiego) wysyłamy najpóźniej do 15.czerwca 2012 (piątek), aby na 23-czerwca wszyscy otrzymali swoje prezenty. Na mój adres proszę przesłać fotkę z potwierdzeniem nadania oraz z zawartością paczki.
6. nie muszę przypominać, ale wiadomo - zabawa ma być wspólna i wszystkim sprawiać radość, dlatego włóżmy w przygotowanie przesyłek jak najwięcej serca, postarajmy się ładnie zapakować i "wstrzelić w gust" osoby, której wysyłamy prezent, w stopniu nie mniejszym niż sami byśmy chcieli być obdarowani. Udział w zabawie jest jednoznaczny ze zgodą na przekazanie danych osobie, która w myśl idei zabawy ma Cię obdarować.
7. po 23-im czerwca 2012 na blogu zamieszczę zdjęcia z waszymi prezentami.

Mam nadzieję, że to wszystko, proszę o zapisywanie się osoby, które wiedzą, że zdążą się przygotować i wysłać prezent w terminie. Gdyby jednak następowały jakieś zmiany będę informować na bieżąco.

Kochani - naniosłam pewne zmiany, dzięki za wszelkie sugestie, to moja pierwsza wymianka i pewnie jeszcze nie jedno będzie trzeba podokręcać, ale dzięki Waszej pomocy wszystko napewno się uda. Mam nadzieję, że będziemy się wspólnie świetnie bawić, w końcu mamy odkryć w sobie dziecko, a nie zdawać egzamin :D
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam gorąco do wspólnej zabawy!

wtorek, 1 maja 2012

Wyniki Candy Wiosennego!

Witam Was Pierwszomajowo!
Na początek bardzo gorąco dziękuję wszystkim za tak liczny udział w moim wiosennym candy!

Nasza Lokalna Komisyja Kontroli Gier i Zakładów, w tracie świątecznego wydania przewidzianego na dzień dzisiejszy tj. 1. maja 2012 roku, w składzie osobowym: ja sama, ślubny osobisty oraz potomek -  osobisty choć wspólny, nie bacząc na względy łączących nas więzi krwi, wzajemnie się pilnując i instruując, a przede wszystkim czuwając nad przebiegiem poprawności losowania (wszyscy chcieli losować), dokonaliśmy tego co następuje.
Wykonane zostały losy w ilości odpowiadającej liczbie uczestników zabawy, po uwzględnieniu powielonej liczby komentarzy oraz moich własnych: całe 32 osoby.
Oto dokumentacja z przebiegu losowania (niestety zapomniałam Wam powiedzieć - transmisja miała miejsce o godzinie 14:00  ;)  )
 A było to tak - losy już umieszczone w pojemniku/koszyku:

Przygotowanie maszyny losującej w postaci najmłodszego członka rodziny
 Uruchomienie maszyny losującej, już nieco zniecierpliwionej
 Krótkie mieszanie i jest!
 Już prawie wszystko jasne:
 Dzisiejszym Zwyscięzcą w losowaniu w Candy Wiosennym w Agusiowym Polu jest:

"Mgiełka Rosy"

Zwyciężczyni gratulujemy i prosimy o podanie adresu kontaktowego celem przekazania nagrody, którą jest - przypomnę - patchworkowa torebeczka oraz sutaszowy wisiorek.
Informację prześlij mi, proszę na krason_agnieszka@o2.pl


Okazało się jednak, że i maszyna losująca była jeszcze chętna, i ja sama - zachęcona Waszym entuzjazmem w realizacji zadania "ABCD", iż komisyjnie uznaliśmy, że wylosujemy nagrodę dodatkową ( będzie to niespodzianka - proszę jedynie o informację dotyczącą ulubionego koloru )

Maszynka losuje:

 I już wiemy, że...
 nagroda dodatkowa powędruje do "Lore Art"

Jak wcześniej pisałam - proszę o adres oraz informację dotyczącą preferencji kolorystycznych!

Dziewczynom komisyjnie gratulujemy!

A ja dodam tylko w ramach anegdoty, że nasza Maszynka Losująca pozytywnie przeszła wstępną rekrutacje i od września będzie zasilać szeregi małych przedszkolaczków. W związku z tym starszyzna komisji w mojej skromnej osobie wraca do pracy/szuka pomysłu na życie.

Już dziś zapraszam Was do udziału w zabawie, którą obiecałam Wam przy Candy, do której potrzebowałam właśnie Waszych odpowiedzi. Mam nadzieję, że weźmiecie w niej udział...
Miłego wypoczynku wypoczywającym oraz spokoju tym mimo wszystko pracującym!

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Zwycięstwo w nierównej walce ze sprzętem i wspaniała wymianka BYĆ KOBIETĄ!

Nawet nie spodziewałam się, że tyle czasu, paznokci, kaw i ludzkiej cierpliwości, nie tylko mojej, trzeba będzie zapędzić do pracy, by poodzyskiwać poprzednie posty i zdjęcia. A to tylko małe formatowanko było, coby poprawić to czy tamto... . Nieważne, jednak czasu trochę na to straciłam, wczoraj już miałam dość, wyszliśmy z Pyśkiem do ZOO coby nerwy przy innych małpach podkurować. I co ... i małp niet! Tzn, były, ale takie małe i  za szybką - jakbym chciała małpę za szybką oglądać, to zawsze mogę tv włączyć... Oj coś mi się w weekend nie tylko sprzęt, ale i humor zresetował :D
Do rzeczy...
Na sam początek wielkie dzięki dla Mgiełki Rosy, za zorganizowanie super wymianki o tematyce iście kobiecej. Bardzo ta wymianka przypadła mi do gustu, ostatnio jakoś się czułam mało kobieca, a dzięki wymiance jakoś się bardziej kobieca poczułam :D Zabawa była o tyle ciekawa, że należało zrealizować kilka istotnych warunków wymianki, pisząc za Mgiełką Rosy:
... w paczce znaleźć się miały:
- trzy prezenty ręcznie wykonane. Pierwszy prezent powinien być romantyczny, drugi elegancki a trzeci radosny.
 -do tego kartka z cytatem dotyczącym kobiety
-w paczuszce nie powinno zabraknąć również przydasiów i słodkości
 -na koniec coś pachnącego..."

Prawda, że ciekawie?!

Moją "wybranką" okazała się być Mirabelka z bloga http://pozytywnyhandmade.blogspot.com/
Dziękuję Ci Kinga, za wspólną zabawę i te wspaniałości, którymi mnie obdarowałaś! Już od samego początku, kiedy dowiedziałam się, na kogo padł mój "urok", nasza korespondencja odbywała się w przemiłej atmosferze, dzięki czemu sama wymianka okazała się być cudowną wisienką na torcie, a w zasadzie na babeczce :D


Najpierw pochwalę się Wam co też dostałam ja:
* superaśną babeczkę - zawieszkę. Wprost zakochałam się w niej - jest tak urocza, że uznałam, iż szkoda jej na moje brutalne wręcz targanie po czeluściach torebki i ... przełożę ją jako zawieszkę na długi łańcuszek.
 * broszkę kwiatkową
 * skrywadełko decoupage z motywem kwiatowym
 ... a w środku wygląda tak:
w środku znalazłam obłędnie pachnące świeczuszki w różnych odcieniach różu. Zapach tak mnie porwał, że z sześciu zostały mi trzy :D

* kartka z cytatem dotyczącym kobiety
 Cudowne koraliki z drewna, moc szpilek, zaczepek i gumek, serwetek ...
 ... i słodyczy oraz trunków wszelakich.
Raz jeszcze dziękuję Ci Kinga!

A ja wysłałam:

*romantyczny - różane kolczyki
*elegancki - sutaszowy wisiorek
*radosny - misiaczkowy breloczek wyfilcowany by JA
a co do pachnącego prezentu - owocowe mydełko ręcznie robione (już by nie ja)



Szczegółowe zdjęcia trafił mi szlag, wraz z częścią zasobów przed formatką, na szczęście Kinga zrobiła ich więcej, więc jak tylko jesteście choć trochę ciekawi co też Jej powysyłałam zajrzyjcie sobie o TU


Idę pooddżumiać komputer, coby nie potracić marnej reszty ważnych dokumentów, które jeszcze nie przepadły.
Ha - zdolna jestem - nawet sobie siebie zaobserwowałam :D
Ps. wie ktoś jak się siebie z obserwatorów usuwa?! dziwnie się czuję obserwowana... przez siebie ;D

!!! zamieściłam w poście z wymianką u Diany, zapodziane fotki z uroczym rycyclingowym pudełeczkiem koteczkowym, zainteresowanych zapraszam TU. Dzięki raz jeszcze Anitko!

Jutro losowanie w moim Candy, więc jest jeszcze chwila by się zapisać!

Pozdrawiam Was i życzę miłego wypoczynku, najlepiej na łonie
natury.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Wiosna rozgościła się na dobre, czyli moje florystyczne wariacje...


Witam Was ponownie..., dziś u nas jest piękna pogoda, a ja po maratonie stresowo-robótkowo-dziecięco-sprzątaniowym poległam w pościeli z gorączką. Pysiek też jakoś padł, ale zanim go zbudzę, by dalej czynił akt znieszczenia i zabawy w jednym, pozwolę sobie na fotorelację z ostatnich moich wybryków.

Po kolei...
Ostatnio podczas wielbłądziego truchtu, znaczy się maratonu ze zwiewającym Pyśkiem i nieusłuchanym wyładowanym po brzegi wszelkim jestestwem artykułów pierwszych potrzeb domowników miałam swoje być albo nie być, ściślej mówiąc wejść albo nie wejść... . Rozprawa dotyczyła małego importo-wszelako-cudako-sklepiku, umiejscowionego na naszej drodze do domu. Przezorne dziecię, coby nie poddać się katordze wyczekiwania, aż mamuśka zdecyduje się ostatecznie skierować swe kroki do domu, padło w pieleszach wózka i z rozkoszą oddało się w objęcia Morfeusza.
....wejść... tylko na chwilę... tylko pooglądać... przecież nic konkretnego nie potrzebujemy (znaczy się ja w swej wizji ukochanego domowego gniazdka)...
WESZŁAM...
długo chodziłam pomiędzy półkami, stołami, szafkami zastawionymi wszelakim dobrodziejstwem z rozmaitych zakątków  - jak śmiem sądzić - zachodniej Europy. Ba... przyszło mi nawet tańczyć taniec hula, czy jakiś tam, fakt faktem pomykałam pląsając na palcach nad kruchą porcelaną i stosami szklanych entych cudów świata, wychylona w tył, jak przy solidnym paraliżu, coby nie poprzewracać wazonów wypełnionych tęczą sztucznych jak zwał tak zwał - tulipanów - nie wiedzieć czemu stanowiących wzbogacenie, hmmm... zawężonego asortymentu. Już miałam wychodzić, gdy zobaczyłam świecznik, jeden sam samiuteńki, o jakim od dawna marzyłam, pytam więc pani czy to aby jedynak, czy przy rodzinie, a ona, że pewnie sam samiuteńki na świecie, cóż nagryziony został nie tylko zębem czasu, więc odłożyłam i hopsa przez kwiecie do wyjścia, a tu w filiżankach stoi jak malowany - brat bliźniak! Cóż to za spotkanie było, każdy inaczej upaćkany, w różnych woskach, brat mniej cierpień doznał, więc tym bardziej pucha mi się zaszczerzyła i .....
hopsa spowrotem, a jak - tulipany w końcu sztuczne, nie takie akrobacje pewnie widziały.
Są moje piękne i dumnie się prezentujące. Mam je! Ile razy z zachwytem podglądałam na Waszych blogach piękne świeczniki, nadal poluje na drewniane i najlepiej różnej wielkości - może jak mnie wena najdzie zgapię od Penelopii jej wydziałane, ale jeszcze nie dziś.
Dalej już zapakowana do wyjścia wyhaczyłam kątem oka (wiem, że nie mam tego z medycznego punktu widzenia ;) ) a tu siedzi skupiony człowieczek w szafie i ... czyta, nie zważając na moje ochy i achy. Nawet się nie targowałam, nawet nie zwracałam uwagi na kokardkę na szyi, która, jak się okazała, skrywała pewien mankament urody, a raczej "uszczerbek" na zdrowiu, jednak już Jaśkowi obiecałam, że dalej czytać będzie u mnie w domu. Cóż było robić, siup Jaśka do bagażnika wózka i hej do domu, przy wyjściu hapnęłam jeszcze podstawkę na podgrzewacz do utrzymywania temperatury w dzbanku z kawą czy herbatą, oraz białą marszczoną miseczkę (fotki pokażę innym razem).
Tak prezentują się na szafeczce, prawda, że warto było się pogimnastykować?!

Jasiek bliżej
Drugi profil Jaśka
Jasiek przodem
 Pozujący z Jaśkiem bukiet, a raczej wariacja narcyzowa to efekt nieogarniętej miłości mego ślubnego. Nie wierzyłam, że to się jeszcze gdzieś indziej, niż w bajkach czy powieściach spotyka, a jednak - mój osobisty ślubny wrócił niemal w nocy od kumpla z NARĘCZEM narcyzów. Niemal oniemiałam (to też zagadka przyrodnicza - tym razem dla męża), wręcz mowę mi odjęło, jako że ledwie go za tych kwiatowych czeluści wypatrzyłam, jak już się upewniłam, że to rzeczywiście moje chłopie wróciło do domu, w akompaniamencie zachwytów i pisków zapakowałam je na noc do dwóch słusznych rozmiarów wazonów. 

 A wczesnym rankiem zaczęłam je układać, nie chciałam jakiś małych bukiecików poutykanych we wszystkich szklankach jakie znajdę, tak więc powstała kompozycja w stojaku rodem z lat zamierzchłych, zwędzonych jakiś czas temu z rodzinnego strychu...


 ... wspomniana wariacja z kwiatów ułożonych spiralnie...


 ... reszta okazała się być spełnieniem marzeń, poukładałam je wg stopnia rozwinięcia i umieściłam w dużym szklanym wazonie


 Jakby komuś kwiatów było mało... to zbliżenie na mój bukiet druhny, zwieziony aż z pomorza, gdzie bawiliśmy się weekendowo, piękne calie w kolorach bakłażana, do tego cudowne ogromne róże barwy ecru...


 Żal mi było, bo po tych wszystkich baletach, podróży, a co za tym idzie niedoborach w płynach, szybko zaczęły tracić wigor. Postanowiłam, że póki co zasuszę je, nim jeszcze bardziej padną...
... i powstała dekoracja w kuchni :D
Jak Wam się podoba? Calie tymczasem wylądowały w kompozycji PRL -owskiej i całkiem ładnie prezentują się w towarzystwie narcyziej plagi.
Chciałam się Wam pochwalić, jak ozdobiłam skrzynkę na wino oraz skrzynkę na kaskę (młodym daliśmy - wedle woli - piniądze, ale w wersji dobrze podzielonej na dwoje - w bilonie dwu-złotowym). Niestety z tego całego zamieszania nie mam fotek, a to były moje pierwsze prace z wypalarką, może jak się młodzi ogarną, pozawracam im głowę o więcej fotek albo zrobię coś innego, spodobało mi się to całe wypalanie.
To tyle, pozdrawiam wszystkich, którzy dobrnęli do końca i nie posneli :D